Choć u mnie w ogrodzie grill i wędzarnia są czynne przez rok cały (lecz nie codziennie oczywiście), to wiosną lubię grillować najbardziej. Tego roku, wiosna choć trochę spóźniona jest nadzwyczaj ciepła i dym z grillo-wędzarni unosi się w każdy weekend. W piątki marynuję mięska a w soboty już od rana trwają przygotowania do popołudniowego grillowania. Ogień pod grillem rozpalam przynajmniej godzinę przed włożeniem pierwszych potraw na ruszt.
Do rozpalania zawsze używam drobno porąbanych szczapek suchego drewna, a później na palący się jeszcze ogień wsypuję naturalny węgiel drzewny (nienasycony żadnymi dodatkami wspierającymi spalanie), ruszt jest gotowy kiedy przestaną się już wydobywać płomienie a powierzchnia węgla zaczyna nabierać biało szarej barwy.
W zależności od rodzaju potraw jakie zamierzam w danej chwili przygotować sprawdzam temperaturę żaru bardzo prostym sposobem, ... jeżeli na wysokości około 10 cm od żaru utrzymam dłoń w czasie 1 do 2 sekund to wiem, że temperatura jest wysoka i ruszt jest gotowy do dań wymagających wysokiej temperatury, jeżeli na tej samej wysokości utrzymam dłoń przez 4 do 5 sekund oznacza to, iż możemy przygotowywać potrawy wymagające temperatury średniej.
Staram się dość często wymyślać nowe dania (lub modernizować już wymyślone). Oceniają te moje zmagania surowi sędziowie, czyli rodzinka i goście, a że trudno ich zadowolić, to starać się muszę podwójnie. Nie zawsze naturalnie odnoszę sukcesy w swoich kulinarnych zmaganiach i wtedy najbardziej zadowolone są koty i pies sąsiadów.
Oto kilka ostatnich przepisów … niestety, kotki i pies musiały się zadowolić tylko kosteczkami.
Golonka wędzona, pieczona w piwie>>>
Kaszanka z sosem BBQ>>>
Biała kiełbasa marynowana>>>
Ziemniaki faszerowane grzybami i serem>>>
Sałatka grzybowo-ogórkowa>>>
Sos z zielonego pieprzu>>>
Sos ogórkowy (z kiszonych ogórków)>>>