Logowanie

Login
Hasło

Jesteśmy kibicami!

Autor: Maciej Kuroń

Jesteśmy kibicami. Kochamy sport. Igrzyska Olimpijskie zawsze były dla nas świętem. Nie będziemy oceniać sportowców startujących w pekińskiej Olimpiadzie. To ich praca, ich wysiłek i ich sumienia. Ale nie możemy cieszyć się z tej rywalizacji w imię pokoju, kiedy będzie odbywać się ona w kraju, który wypowiedział wojnę swoim obywatelom. Radość z sukcesów, napięcie, pasja, te wszystkie uczucia, które towarzyszą nam od dziecka wydają się czymś niestosownym wobec Igrzysk Olimpijskich odbywających się w kraju przemocy, wojny i niesprawiedliwości. Dlatego my, wierni kibice nie będziemy śledzić tych igrzysk. Nie włączymy telewizora, nie zaczniemy czytać gazet od sportowych stron, będziemy omijać internetowe relacje. Zachowamy się przyzwoicie.

 

Maciej Kuroń

 

Joanna Kuroń
Jan Kuroń
Jakub Kuroń
Kacper Kuroń

 

oraz przyjaciele i członkowie Redakcji:

 

Barbara Kozłowska
Zbigniew Kmieć
Andrzej Marat

Komentarze do tego artykułu:
@ 2008-05-19
i piosenka Kleyffa mi się przypomina znowu
"to prawda wiary mi dziś brak/, w niezbędność kompromisów pewnych,/ lecz każdy z nich jest taki chwiejny/ i przecież to rzecz gustu wszak"
~mdoks @ 2008-05-13
Nie lubię jak mnie ktoś krytykuje za moją"Mądrość"
Wolę podszyć się pod kogoś i samemu sobie zaklaskać.
Jachu @ 2008-05-13
Przepraszam, ale znowu ktos tu próbuje manipulować komentarzami. Jak mozna podszywać sie pod kogoś. A moze ja mam inne zdanie.
Forum powinno być dla osób zarejestrowanych.
Jachu @ 2008-05-13
Ty, pseudo '~Jachu @ 2008-05-13 "
Dlaczego podszywasz się podemnie???
Zaloguj się i wtedy wyrażaj swoje opinie. Znowu jakiś "Parapet" Max przepraszam, ale ja tego nie napisałem.
"Parapecie" się z Tobą, co do Tybetu.
Nie podszywaj się wiecej podemnie.
~Jachu @ 2008-05-13
Max nie żartuj.Śmierć i tortury w TYBECIE to poważna sprawa.

UWOLNIĆ TYBET !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Max @ 2008-05-11
UWOKNIĆ TYBET!!!
mdoks,- W tym masz rację. Podpisuje się pod tym wszystkimi kończynami (nawet dolnymi).
Max @ 2008-05-10
mdoks. Pięknie!!! Jestem pod wrażeniem. ;)Zwolnij trochę z tą Twoją wiedzą, bo serwer się ZAPCHA.

W Polsce. W sejmie przepychanki, wieczne afery. I co? Dzieci głodują, służba zdrowia kuleje, ogólnie jest do D....!!!
Czy stać nas na organizację Mistrzostw Europy w piłce nożnej???
A może taki protest???
Mam dość dociągania pasa!!! Nie stać nas na organizację tych mistrzostw!!!
Kiedy w Polsce będzie normalnie?!!!
Kto nas zbojkotuje? Chyba my sami siebie. MIZERIA.
mdoks @ 2008-05-10
UWOLNIĆ TYBET
mdoks @ 2008-05-10
UWOKNIĆ TYBET

W 313 r. p.n.e. kroniki tybetańskie odnotowują pierwszego władcę Tybetu - króla Niatri Cempo. W VII wieku w Tybecie pojawił się buddyzm, a król Songcen Gampo zjednoczył pod swoim panowaniem plemiona tybetańskie.

Tybet był wielokrotnie najeżdżany - przede wszystkim przez plemiona mongolskie. Sam też był najeźdźcą. Przez jakiś czas kontrolował Jedwabny Szlak, podbił też ówczesną stolicę Chin - Xian.

W 1240 roku wnuk Czyngis-chana książę Goden wysłał ekspedycję do Tybetu, by przyjąć stamtąd buddyjskie nauki. Także jego następca, Kubilaj, przyjął buddyzm tybetański, a swojego duchowego nauczyciela Drogona Czoegjal Phagpę uczynił władcą Tybetu. W ten sposób powstał i trwał przez wieki związek kapłan - opiekun (czö - jön). Jego istotą była ochrona, jaką opiekun zapewniał swojemu mistrzowi duchowemu (lamie) w zamian za nauki i błogosławieństwa. Nie był to stosunek podległości, ale współzależność polityczno-religijna. Do dziś tybetańscy dalajlamowie są przywódcami religijnymi mongolskich buddystów.

Trwający przez wieki układ kapłan - opiekun zakończył się w 1908 roku z powodu inwazji wojsk mandżurskich na Tybet. Mandżurowie chcieli ograniczyć rosnące wpływy brytyjskie. W 1911 roku Chiny uznały Tybet za swoją prowincję. Ale walki trwały i rok później Chiny podpisały akt kapitulacji - na jego mocy z Tybetu wydaleni zostali wszyscy Chińczycy.

14 lutego 1913 roku XIII Dalajlama ogłosił niepodległość Tybetu.

W czasie II wojny światowej Tybet zachował neutralność. Nie przepuścił amerykańskich konwojów z pomocą dla Chin, choć zabiegał o to prezydent Roosevelt.

30 września 1949 roku Komunistyczna Partia Chin ślubowała "wyzwolić Tybet". W listopadzie 1950 roku 15-letni wówczas XIV Dalajlama przejął władzę od sprawującego w jego imieniu rządy regenta. W marcu 1951 roku tybetańska delegacja pojechała na rozmowy do Pekinu. Została uwięziona i zmuszona do podpisania (23 maja 1951) "17-punktowej ugody". Pieczęcie na ugodzie sfałszowano. Upoważniała ona wojska chińskie do wejścia na teren Tybetu, a chiński rząd do prowadzenia tybetańskiej polityki zagranicznej. Gwarantowała jednak, że Chiny nie będą zmieniać istniejącego w Tybecie systemu politycznego ani ingerować w status, funkcje i władzę Dalajlamy i Panczenlamy (przywódców politycznych i duchowych). Gwarantowała Tybetańczykom autonomię oraz poszanowanie ich religii i obyczajów.

9 września 1951 roku armia chińska wkroczyła do Lhasy.

Chińska okupacja

Do lat 70. trwały w Tybecie walki: najpierw regularnej armii, potem partyzantki. Partyzantów w latach 1958-71 szkoliła i zbroiła amerykańska CIA.

W marcu 1959 roku wybuchło powstanie w Lhasie. Tybetańczycy otoczyli pałac Dalajlamy - Potalę - bojąc się, że zostanie on uprowadzony do Pekinu. Dalajlama w przebraniu uciekł do Indii. W krótkim czasie jego śladem podążyło 80 tys. Tybetańczyków.

Według chińskich danych podczas tłumienia powstania w Lhasie zginęło 87 tysięcy Tybetańczyków.

Władze chińskie zaczęły komunizować Tybet: odebrały ziemię chłopom i klasztorom, tworząc "spółdzielnie" i "komuny". Uwięziono hierarchów duchowych, arystokratów, przywódców klanów, urzędników państwowych. A także "kontrrewolucjonistów" i "agentów". Na "wiecach walki klasowej" zmuszano ludzi do bicia i poniżania "wrogów klasowych". Ofiarami wieców padło niemal 100 tys. Tybetańczyków.

Tybetański rząd na wychodźstwie szacuje, że okupację przypłaciło życiem do tej pory ponad 1 mln 200 tys. z 6 mln Tybetańczyków.

Według niepełnych informacji w 2007 roku w Tybecie odbywało kary (średnio 11 lat) około 130 więźniów politycznych. Areszt i więzienie grozi za samo posiadanie zdjęcia Dalajlamy, który wedle chińskiej propagandy "spiskuje w celu podzielenia macierzy", jest "głową węża", którą należy odciąć.

W 1987 roku rozpoczęła się w Lhasie fala niepodległościowych manifestacji. Tłumiono je, strzelając z broni maszynowej do demonstrantów, głównie mnichów i mniszek. Niepokoje trwały trzy lata. W czasie ich kulminacji, w 1989 roku, wprowadzono w Lhasie stan wojenny. W 19. rocznicę tych wydarzeń, w przeddzień igrzysk olimpijskich w Pekinie, zamieszki wybuchły na nowo, obejmując też inne rejony Tybetu.

Serca Tybetu

Oser, prześladowana tybetańska pisarka

Nigdy się nie dowiemy, jak torturują cudze ciała i umysły,
mdoks @ 2008-05-10
nie poznamy smaku nieznośnych minut i sekund, nieznośnych nocy i dni.

Wypowiadając słowo „ciało”, odruchowo drżę. Panicznie boję się bólu,

nie wytrzymałabym klapsa. Z dławiącym wstydem odliczam za nich dni

niekończących się wyroków. Serca Tybetu biją w piekle rzeczywistości!

(tłum. Adam Kozieł)

Oser urodziła się w Lhasie w 1966 roku. Pisze po chińsku i mieszka w ChRL. We wrześniu 2003 roku jej książka "Zapiski z Tybetu" (chiń. Xizang Biji) znalazła się na indeksie. Za odmowę samokrytyki Oser ukarano usunięciem z pracy, odbierając jej źródło utrzymania, świadczenia zdrowotne i emerytalne oraz mieszkanie.

XIV Dalajlama

Jest niekwestionowanym przywódcą duchowym Tybetu.

Urodził się w chłopskiej rodzinie w 1935 roku. Gdy miał dwa lata, rozpoznano w nim wcielenie 13 poprzedników i zgodnie z tradycją zabrano z domu do rezydencji dalajlamów Potali. Tam został intronizowany jako nowy przywódca kraju i odebrał tradycyjne buddyjskie wykształcenie. Od 12. roku życia zaczął regularne studia. Tytuł gesze - doktora filozofii - zdobył w wieku 24 lat.

Pełną władzę polityczną przejął, mając 15 lat, w czasie chińskiej inwazji. Usiłował przeprowadzić demokratyczne reformy polityczne i społeczne, m.in. uwłaszczyć chłopów, wykupując ziemię od właścicieli ziemskich i klasztorów, zmniejszyć podatki i umorzyć długi wieśniaków.

W 1959 roku musiał uciekać z objętej powstaniem Lhasy. Od tego czasu mieszka w Indiach. Siedzibą rządu na wychodźstwie jest Dharamsala, w jej okolicach powstała największa na świecie tybetańska diaspora.

W 1963 roku XIV Dalajlama ogłosił napisaną przez siebie konstytucję opartą na nowoczesnej myśli konstytucyjnej i prawach człowieka. Doprowadził do wyłonienia w demokratycznych wyborach parlamentu na wychodźstwie.

Od lat nie domaga się dla Tybetu wolności, lecz jedynie autonomii zagwarantowanej w narzuconej przez Chiny "17-punktowej ugodzie". Od lat też zabiega o podjęcie dialogu z władzami ChRL. Nawołuje swój naród do niestosowania przemocy i kierowania się współczuciem wobec Chińczyków. W 1989 roku uhonorowany został Pokojową Nagrodą Nobla.

W Polsce był dwa razy, na zaproszenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Spotkał się z prezydentem Lechem Wałęsą, premierem Buzkiem, przemówił w Sejmie i w Trybunale Konstytucyjnym. Odwiedził więźniów w areszcie na warszawskim Mokotowie.

Tortury

W listopadzie 2005 roku, po latach negocjacji z Pekinem, pierwszą wizytę w ChRL złożył specjalny sprawozdawca ONZ ds. tortur. Stwierdził, że praktyka stosowania tortur nadal ma w Chinach "charakter powszechny".

Bicie i tortury są rutynową techniką przesłuchań. Wśród narzędzi używanych do bicia są elektryczne pałki, po których skóra pokrywa się pęcherzami i nabiera zielonego koloru. Dla wzmocnienia efektu polewa się podczas bicia wodą. Pałki używane są też do gwałcenia. Więźniów wiesza się za wykręcone i związane na plecach ręce, wyrywając je ze stawów barkowych. W takiej pozycji zawiesza się ich też nad paleniskiem, do którego wrzucane są strączki chili.

Więźniów dręczy się też procedurami pseudomedycznymi. Pobiera się im - bez znieczulenia i odpowiednich środków ostrożności - płyny ustrojowe, np. płyn mózgowo-rdzeniowy, który służy do wyrobu leków. A także krew, co dla niedożywionych i wycieńczonych pracą skazanych może skończyć się śmiercią.

Torturą jest też praca więźniów. Ngałang Sangdrol po raz pierwszy aresztowana została w wieku 13 lat za śpiewanie pieśni patriotycznej. W więzieniu spędziła 12 lat: - Najgorsze jest to, że nigdy nie wiesz, co się stanie - czy cię dziś będą bili, jak, kiedy. Nie wiadomo, co strażnikom przyjdzie do głowy. Tych pomysłów więźniowie boją się najbardziej. Poza tym - codzienna praca. Normy są tak wyśrubowane, że zaharowujesz się na śmierć. W Drapczi pracowałyśmy w szklarni. Stosuje się tam środki owadobójcze, przed którymi więźniowie nie są chronieni. Wdychamy wszystkie te opary. Mamy je w gardle, w nosie, w oczach. Nawozi się ludzkim kałem, który trzeba wybierać z dołów kloacznych. Jedna więźniarka wchodzi do takiego dołu, wybiera kał rękami, napełnia wiadro i podaje drugiej. Ma go wszędzie: na twarzy, we włosach, w ustach.
1 | 2 | 3 | 4  »  
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito