Komentarze do tego artykułu:
i piosenka Kleyffa mi się przypomina znowu
"to prawda wiary mi dziś brak/, w niezbędność kompromisów pewnych,/ lecz każdy z nich jest taki chwiejny/ i przecież to rzecz gustu wszak"
Nie lubię jak mnie ktoś krytykuje za moją"Mądrość"
Wolę podszyć się pod kogoś i samemu sobie zaklaskać.
Przepraszam, ale znowu ktos tu próbuje manipulować komentarzami. Jak mozna podszywać sie pod kogoś. A moze ja mam inne zdanie.
Forum powinno być dla osób zarejestrowanych.
Ty, pseudo '~Jachu @ 2008-05-13 "
Dlaczego podszywasz się podemnie???
Zaloguj się i wtedy wyrażaj swoje opinie. Znowu jakiś "Parapet" Max przepraszam, ale ja tego nie napisałem.
"Parapecie" się z Tobą, co do Tybetu.
Nie podszywaj się wiecej podemnie.
Max nie żartuj.Śmierć i tortury w TYBECIE to poważna sprawa.
UWOLNIĆ TYBET !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
UWOKNIĆ TYBET!!!
mdoks,- W tym masz rację. Podpisuje się pod tym wszystkimi kończynami (nawet dolnymi).
mdoks. Pięknie!!! Jestem pod wrażeniem. ;)Zwolnij trochę z tą Twoją wiedzą, bo serwer się ZAPCHA.
W Polsce. W sejmie przepychanki, wieczne afery. I co? Dzieci głodują, służba zdrowia kuleje, ogólnie jest do D....!!!
Czy stać nas na organizację Mistrzostw Europy w piłce nożnej???
A może taki protest???
Mam dość dociągania pasa!!! Nie stać nas na organizację tych mistrzostw!!!
Kiedy w Polsce będzie normalnie?!!!
Kto nas zbojkotuje? Chyba my sami siebie. MIZERIA.
UWOLNIĆ TYBET
UWOKNIĆ TYBET
W 313 r. p.n.e. kroniki tybetańskie odnotowują pierwszego władcę Tybetu - króla Niatri Cempo. W VII wieku w Tybecie pojawił się buddyzm, a król Songcen Gampo zjednoczył pod swoim panowaniem plemiona tybetańskie.
Tybet był wielokrotnie najeżdżany - przede wszystkim przez plemiona mongolskie. Sam też był najeźdźcą. Przez jakiś czas kontrolował Jedwabny Szlak, podbił też ówczesną stolicę Chin - Xian.
W 1240 roku wnuk Czyngis-chana książę Goden wysłał ekspedycję do Tybetu, by przyjąć stamtąd buddyjskie nauki. Także jego następca, Kubilaj, przyjął buddyzm tybetański, a swojego duchowego nauczyciela Drogona Czoegjal Phagpę uczynił władcą Tybetu. W ten sposób powstał i trwał przez wieki związek kapłan - opiekun (czö - jön). Jego istotą była ochrona, jaką opiekun zapewniał swojemu mistrzowi duchowemu (lamie) w zamian za nauki i błogosławieństwa. Nie był to stosunek podległości, ale współzależność polityczno-religijna. Do dziś tybetańscy dalajlamowie są przywódcami religijnymi mongolskich buddystów.
Trwający przez wieki układ kapłan - opiekun zakończył się w 1908 roku z powodu inwazji wojsk mandżurskich na Tybet. Mandżurowie chcieli ograniczyć rosnące wpływy brytyjskie. W 1911 roku Chiny uznały Tybet za swoją prowincję. Ale walki trwały i rok później Chiny podpisały akt kapitulacji - na jego mocy z Tybetu wydaleni zostali wszyscy Chińczycy.
14 lutego 1913 roku XIII Dalajlama ogłosił niepodległość Tybetu.
W czasie II wojny światowej Tybet zachował neutralność. Nie przepuścił amerykańskich konwojów z pomocą dla Chin, choć zabiegał o to prezydent Roosevelt.
30 września 1949 roku Komunistyczna Partia Chin ślubowała "wyzwolić Tybet". W listopadzie 1950 roku 15-letni wówczas XIV Dalajlama przejął władzę od sprawującego w jego imieniu rządy regenta. W marcu 1951 roku tybetańska delegacja pojechała na rozmowy do Pekinu. Została uwięziona i zmuszona do podpisania (23 maja 1951) "17-punktowej ugody". Pieczęcie na ugodzie sfałszowano. Upoważniała ona wojska chińskie do wejścia na teren Tybetu, a chiński rząd do prowadzenia tybetańskiej polityki zagranicznej. Gwarantowała jednak, że Chiny nie będą zmieniać istniejącego w Tybecie systemu politycznego ani ingerować w status, funkcje i władzę Dalajlamy i Panczenlamy (przywódców politycznych i duchowych). Gwarantowała Tybetańczykom autonomię oraz poszanowanie ich religii i obyczajów.
9 września 1951 roku armia chińska wkroczyła do Lhasy.
Chińska okupacja
Do lat 70. trwały w Tybecie walki: najpierw regularnej armii, potem partyzantki. Partyzantów w latach 1958-71 szkoliła i zbroiła amerykańska CIA.
W marcu 1959 roku wybuchło powstanie w Lhasie. Tybetańczycy otoczyli pałac Dalajlamy - Potalę - bojąc się, że zostanie on uprowadzony do Pekinu. Dalajlama w przebraniu uciekł do Indii. W krótkim czasie jego śladem podążyło 80 tys. Tybetańczyków.
Według chińskich danych podczas tłumienia powstania w Lhasie zginęło 87 tysięcy Tybetańczyków.
Władze chińskie zaczęły komunizować Tybet: odebrały ziemię chłopom i klasztorom, tworząc "spółdzielnie" i "komuny". Uwięziono hierarchów duchowych, arystokratów, przywódców klanów, urzędników państwowych. A także "kontrrewolucjonistów" i "agentów". Na "wiecach walki klasowej" zmuszano ludzi do bicia i poniżania "wrogów klasowych". Ofiarami wieców padło niemal 100 tys. Tybetańczyków.
Tybetański rząd na wychodźstwie szacuje, że okupację przypłaciło życiem do tej pory ponad 1 mln 200 tys. z 6 mln Tybetańczyków.
Według niepełnych informacji w 2007 roku w Tybecie odbywało kary (średnio 11 lat) około 130 więźniów politycznych. Areszt i więzienie grozi za samo posiadanie zdjęcia Dalajlamy, który wedle chińskiej propagandy "spiskuje w celu podzielenia macierzy", jest "głową węża", którą należy odciąć.
W 1987 roku rozpoczęła się w Lhasie fala niepodległościowych manifestacji. Tłumiono je, strzelając z broni maszynowej do demonstrantów, głównie mnichów i mniszek. Niepokoje trwały trzy lata. W czasie ich kulminacji, w 1989 roku, wprowadzono w Lhasie stan wojenny. W 19. rocznicę tych wydarzeń, w przeddzień igrzysk olimpijskich w Pekinie, zamieszki wybuchły na nowo, obejmując też inne rejony Tybetu.
Serca Tybetu
Oser, prześladowana tybetańska pisarka
Nigdy się nie dowiemy, jak torturują cudze ciała i umysły,
nie poznamy smaku nieznośnych minut i sekund, nieznośnych nocy i dni.
Wypowiadając słowo „ciało”, odruchowo drżę. Panicznie boję się bólu,
nie wytrzymałabym klapsa. Z dławiącym wstydem odliczam za nich dni
niekończących się wyroków. Serca Tybetu biją w piekle rzeczywistości!
(tłum. Adam Kozieł)
Oser urodziła się w Lhasie w 1966 roku. Pisze po chińsku i mieszka w ChRL. We wrześniu 2003 roku jej książka "Zapiski z Tybetu" (chiń. Xizang Biji) znalazła się na indeksie. Za odmowę samokrytyki Oser ukarano usunięciem z pracy, odbierając jej źródło utrzymania, świadczenia zdrowotne i emerytalne oraz mieszkanie.
XIV Dalajlama
Jest niekwestionowanym przywódcą duchowym Tybetu.
Urodził się w chłopskiej rodzinie w 1935 roku. Gdy miał dwa lata, rozpoznano w nim wcielenie 13 poprzedników i zgodnie z tradycją zabrano z domu do rezydencji dalajlamów Potali. Tam został intronizowany jako nowy przywódca kraju i odebrał tradycyjne buddyjskie wykształcenie. Od 12. roku życia zaczął regularne studia. Tytuł gesze - doktora filozofii - zdobył w wieku 24 lat.
Pełną władzę polityczną przejął, mając 15 lat, w czasie chińskiej inwazji. Usiłował przeprowadzić demokratyczne reformy polityczne i społeczne, m.in. uwłaszczyć chłopów, wykupując ziemię od właścicieli ziemskich i klasztorów, zmniejszyć podatki i umorzyć długi wieśniaków.
W 1959 roku musiał uciekać z objętej powstaniem Lhasy. Od tego czasu mieszka w Indiach. Siedzibą rządu na wychodźstwie jest Dharamsala, w jej okolicach powstała największa na świecie tybetańska diaspora.
W 1963 roku XIV Dalajlama ogłosił napisaną przez siebie konstytucję opartą na nowoczesnej myśli konstytucyjnej i prawach człowieka. Doprowadził do wyłonienia w demokratycznych wyborach parlamentu na wychodźstwie.
Od lat nie domaga się dla Tybetu wolności, lecz jedynie autonomii zagwarantowanej w narzuconej przez Chiny "17-punktowej ugodzie". Od lat też zabiega o podjęcie dialogu z władzami ChRL. Nawołuje swój naród do niestosowania przemocy i kierowania się współczuciem wobec Chińczyków. W 1989 roku uhonorowany został Pokojową Nagrodą Nobla.
W Polsce był dwa razy, na zaproszenie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Spotkał się z prezydentem Lechem Wałęsą, premierem Buzkiem, przemówił w Sejmie i w Trybunale Konstytucyjnym. Odwiedził więźniów w areszcie na warszawskim Mokotowie.
Tortury
W listopadzie 2005 roku, po latach negocjacji z Pekinem, pierwszą wizytę w ChRL złożył specjalny sprawozdawca ONZ ds. tortur. Stwierdził, że praktyka stosowania tortur nadal ma w Chinach "charakter powszechny".
Bicie i tortury są rutynową techniką przesłuchań. Wśród narzędzi używanych do bicia są elektryczne pałki, po których skóra pokrywa się pęcherzami i nabiera zielonego koloru. Dla wzmocnienia efektu polewa się podczas bicia wodą. Pałki używane są też do gwałcenia. Więźniów wiesza się za wykręcone i związane na plecach ręce, wyrywając je ze stawów barkowych. W takiej pozycji zawiesza się ich też nad paleniskiem, do którego wrzucane są strączki chili.
Więźniów dręczy się też procedurami pseudomedycznymi. Pobiera się im - bez znieczulenia i odpowiednich środków ostrożności - płyny ustrojowe, np. płyn mózgowo-rdzeniowy, który służy do wyrobu leków. A także krew, co dla niedożywionych i wycieńczonych pracą skazanych może skończyć się śmiercią.
Torturą jest też praca więźniów. Ngałang Sangdrol po raz pierwszy aresztowana została w wieku 13 lat za śpiewanie pieśni patriotycznej. W więzieniu spędziła 12 lat: - Najgorsze jest to, że nigdy nie wiesz, co się stanie - czy cię dziś będą bili, jak, kiedy. Nie wiadomo, co strażnikom przyjdzie do głowy. Tych pomysłów więźniowie boją się najbardziej. Poza tym - codzienna praca. Normy są tak wyśrubowane, że zaharowujesz się na śmierć. W Drapczi pracowałyśmy w szklarni. Stosuje się tam środki owadobójcze, przed którymi więźniowie nie są chronieni. Wdychamy wszystkie te opary. Mamy je w gardle, w nosie, w oczach. Nawozi się ludzkim kałem, który trzeba wybierać z dołów kloacznych. Jedna więźniarka wchodzi do takiego dołu, wybiera kał rękami, napełnia wiadro i podaje drugiej. Ma go wszędzie: na twarzy, we włosach, w ustach.
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.