Wiecie jak się robi dobry barszcz ukraiński dla wegetarian? Nie wiecie - to żałujcie, że nie byliście w Czeremsze. Po raz kolejny Maciej Kuroń z ekipą miał przyjemność, a nawet zaszczyt ugotować coś dla organizatorów i artystów tego zadziwiającego festiwalu w na skraju Puszczy Białowieskiej. Basia Samosiuk to liderka zespołu Czeremszyna i szefowa miejscowego domu kultury. Mirek Samosiuk jest zawiadowcą stacji Hajnówka, mężem Basi i gra w zespole Czeremszyna na bałałajce basowej. Ogromnym, trójstrunowym świetnie brzmiącym instrumencie. Razem od wielu lat zapraszają do Czeremchy najlepszych folkowych artystów. Od kilku lat grają tam zespoły nie tylko polskiej czołówki. W tym roku grali w Czeremsze między innymi Jacek Kleff i Orkiestra na Zdrowie, Kroke, Rzepczyno Folk Band i Voo Voo. Grali dobrze a koncerty słyszeli nie tylko widzowie na placu przed domem kultury ale i grlillujący (wieczory były piekne) z dala od niego turyści i mieszkańcy.
Niestety przyjechaliśmy do Czeremchy nie tylko nieco się ukulturalnić ale i do pracy. Nasze trio: Gieno Mientkiewicz, Zbyszek Kmieć i Maciej Kuroń stanowiło merytoryczny trzon jury konkursu kulinarnego, którego częśc emocjonalno-sentymentalną reprezentowali: Wójt Gminy Czeremcha oraz szefowa Powiatowego Urzędu Pracy z Hajnówki. Gospodynie z dwóch gmin (gospodarze zaprosili jeszcze gmine Dubicze Cerkiewne) zwiozły po kilkanaście potraw (i napojów) a my przechadzaliśmy się z godnością i kosztowaliśmy wspaniałości. Czego tam nie było?
Baby ziemniaczane, pierogi, kiełbasy, kaszanki, marynowane słoniny, świetne ogórki, twarogi, baranina w warzywnym sosie, kisiel owsiany, racuszki i inne słodkie wypieki.
Kosztowaliśmy około 30 minut, po czym gdy tylko Stanisław Jaskułka prowadzacy festiwal ogłosił degustacje - pochwyciwszy nalewkę pigwową schroniliśmy się do miejsca obrad. Tłum widzów tymczasem wyjadał ostatnie kawałeczki słoniny i ogorków.
Obrady nie były burzliwe... Przyznaliśmy cztery głowne nagrody. Najpierw za ciasto Marcinek - bardzo pracochłonne i smaczne dla pani Eugenii Docnik. Potem nagroda za nalewkę pigwową dla pani Ireny Kuprianiuk - nalewka miała bukiet, porównywalny tylko z zapachem tokajskich muscatów. Potem nagroda za kompozycje smakową, zestawienie, pysznej, prostej baby ziemniaczanej i soczystej, nieprzeciągniętej baraniny duszonej w warzywach dla pani Ewy Trzmiel. Panią Krytyne Kasjaniuk nagrodziliśmy za pierogi babuni - pod tą może i wyświechtaną nazwą krył się arcysmaczny, oryginalny ziemniaczany farsz. To był typowy delikates podlaskiej kuchni - może i ubogiej w składniki ale niezwykle pomysłowej. Przyznaliśmy jeszcze dziesięć wyróżnień uznając zdecydowany wzrost poziomu konkursu. Wśród nich było wyóżninienie dla kisielu owsianego, które ze szczególnym wzruszeniem, wspominając lata swojego dzieciństwa wręczał wójt.
Tymczasem artyści i woluntariusze już zajadali pyszny barszcz ukraiński, pełen fasoli, warzyw, grzybów i podprawiony solidną maślaną zasmażką. Co roku gotujemy tam coś smacznego - ale tak, by poczęstować również wegetarian. Basia Samosiuk jest przecież wegetarianką i Jacek Kleff i wielu innych muzyków i ich przyjaciół. A do Czeremchy wybierzemy się pewnie jeszcze nie raz. Smacznie tam.