|
|
Trzeba było Twojego odejścia, żebyśmy spotkali się wszyscy razem, Twoi przyjaciele, których kochałeś i którzy Ciebie nadal kochają. Kolejny fenomen i paradoks równocześnie. Jak wielkiej trzeba było doznać straty, żeby zrozumieć kim dla nas byłeś… Obyśmy dzięki Tobie pamiętali w trudnych chwilach, w momentach trudnych, życiowych decyzji, o tym co jest w Życiu najważniejsze, o miłości, której tyle było w Twoim, Wielkim Sercu. Widzisz, znowu ten patos, ale jak napisać, że ciężko będzie bez Ciebie żyć…
2009-01-04, Autor: Barbara Kozłowska
Jaki ten młody Kuroń jest? - pytają znajomi, którzy to jedno o mnie wiedzą, że przyjaźniłam się z jego rodzicami. - Młody, jak młody - wykręcam się zrzędliwie (seniorka po siedemdziesiątce piątce, choćby bardzo nie chciała, zrzędliwa jest), rocznik 1960., czworo dzieci, najstarszy Jasiek, student, mógłby się już ożenić i Macieja wnukiem obdarować...
2008-12-27, Autor: J. Słuszniak
Maciej pisze o sobie, że pierwszym jego dziełem kulinarnym była szarlotka. Nieudana, zaznacza, ale i tak zjedzona do ostatniej okruszynki. Jego mama, Grażyna, z którą zaprzyjaźniłam się, gdy po raz pierwszy aresztowano Jacka (była o 10 lat ode mnie młodsza), zapamiętała co innego: JAJECZNICĘ! »
2008-12-27, Autor: J. Słuszniak
No tak. Wobec czego wracam do kuchni, w której Gaję zastępował jej syn. Były to występy gościnne, ponieważ on z własną już rodziną mieszkał na Bielanach. Tam kuchni nie dopieszczał, bo oboje z Asią traktowali to mieszkanie, własnościowe zresztą i dość obszerne, jako przejściowe, marząc o własnym domu. Wkrótce znaleźli taki dom w Izabelinie pod Warszawą .
2008-12-27, Autor: J. Słuszniak, B. Kozłowska
Tak jak w tytule Tuwim tak i ja wyobrażam sobie raj. Ponieważ felieton ten dotyczy wyboru trunków na świąteczny stół w zasadzie na tym tytule można by zakończyć pisanie. Niestety dziesięciolecia straszliwej zarazy jaką zostały dotknięte polskie tradycje picia wina zmuszają nas do tłumaczenia wszystkiego jak dzieciom w przedszkolu. Ale nie wolno mi obrażać czytelników. Każdy z Was ma przecież jakieś alkoholowe świąteczne przyzwyczajenia, równie ważne jak cała reszta bożonarodzeniowej celebracji.
Dlatego zasada pierwsza i najważniejsza: TRADITION. Wybaczcie słowo w „języku lingłidż” ale ciąg skojarzeń – Boże Narodzenie, dom, Biłgoraj, Chanuka, Żydzi, Skrzypek na Dachu – jestem wobec nich bezsilny. I tutaj mamy pierwszą poważną rozbieżność w tradycjach świątecznych i zasadnicze pytanie. Czy alkohol może być obecny na wigilijnym stole?
2008-12-17, Autor: Zbigniew Kmieć
Wigilia już tuż, tuż... Zapewne jak co roku każdy z nas szuka inspiracji i zastanawia się jakie dania wybrać, by ten wyjątkowy wieczór był po raz kolejny udany i jedynyn w swoim rodzaju. Postanowiłem więc podać kilka swoich propozycji. A może macie też własne?
2008-12-15, Autor: Maciej Kuroń
Przygotowania do świąt zaczynamy od narady bojowej i sporządzenia Planu Operacyjnego. Ku przestrodze czytamy sobie opowiadanie Tove Jansson „Choinka” albo przypominamy poprzednie święta. Zapisujemy ilu gości przewidujemy na Wigilię, ile w późniejszych dniach świątecznych, co kto z nas lubi najbardziej (nie chodzi tylko o kulinaria), jaki przygotujemy jadłospis. W domu mojej Babci kiedy przy wigilijnym stole zasiadało ponad 20 osób moje ciotki organizowały kilka tygodni wcześniej, w tajemnicy przed dziećmi losowanie prezentów, żeby każdy dostał jeden porządny i wymarzony prezent zamiast dwudziestu niepotrzebnych drobiazgów. Wszystkie uwagi skrupulatnie spisujemy.
2008-12-15, Autor: Maciej Kuroń
Kończy się powolutku lato a wraz z nim czas biesiad, tańców, zabaw przy grillu i ognisku . Wykorzystując więc ostatnie promienie słońca i otaczającą nas zieleń Maciej pakuje do bagażnika swojego grilla i rusza ze swoją dzielną Świtą na łono polskiej natury aby wykorzystać jeszcze ten ostatni moment, w którym może zaprosić Was do swojej „letniej kuchni”. Jeśli macie ochotę podążać za nim to zapraszamy jak zwykle serdecznie i smacznie!
2008-09-01, Autor: Małgorzata Weremczuk
Użyte w tytule zawołanie Jacka Figury, perkusisty zespołu Koala Band skutecznie zniechęcało nas do wycieczek i spacerów. Dobrze nam zawsze było w Bieszczadach, gdziekolwiek przyjechaliśmy. Czy to do gospodarstwa Stasi, czy do baru u Bolka, chatki Krakowiaka lub w najbardziej królewskie z miejsc: na tratwę Giera. Zawsze było dobrze i pięknie i smacznie, zawsze było świetnie muzycznie, bo każde urodziny Giera to zlot znakomitych śląskich bluesmanów. Jeśli był jakiś cel w zakładaniu Dżemu, to z pewnością musiały nim być bieszczadzkie urodziny dawnego perkusisty tej grupy.
2008-08-26, Autor: Zbigniew Kmieć
Wiecie jak się robi dobry barszcz ukraiński dla wegetarian? Nie wiecie - to żałujcie, że nie byliście w Czeremsze. Po raz kolejny Maciej Kuroń z ekipą miał przyjemność, a nawet zaszczyt ugotować coś dla organizatorów i artystów tego zadziwiającego festiwalu w na skraju Puszczy Białowieskiej.
2008-08-25, Autor: Zbigniew Kmieć
|
|