|
|
Gdy poznałam Gajkę byłam młodą dziewczyną, rówieśnicą Maćka i jego koleżanką z Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Moje dzieci są już dorosłe i z dumą zbierają wszystkie pamiątki z przeszłości związane z moim internowaniem, rewizjami, czy zatrzymaniami, ale pamiętam przestrach w dziecięcych oczach, gdy pierwszy raz uświadomiły sobie, że ja – ich matka spędziłam jakiś czas „pod celą”. Osobą, która w tamtych czasach miała ogromny wpływ na moje całe późniejsze życie była właśnie Gajka. Trudno jest pisać o Niej i mówić unikając patosu, dlatego pominę szczegółowe wspomnienia, jak i kiedy Ją poznałam, co robiła, co mówiła, jak się uśmiechała.
2007-11-23, Autor: Barbara Kozłowska
Jaki ten młody Kuroń jest? - pytają znajomi, którzy to jedno o mnie wiedzą, że przyjaźniłam się z jego rodzicami. - Młody, jak młody - wykręcam się zrzędliwie (seniorka po siedemdziesiątce piątce, choćby bardzo nie chciała, zrzędliwa jest), rocznik 1960., czworo dzieci, najstarszy Jasiek, student, mógłby się już ożenić i Macieja wnukiem obdarować...
2007-03-23, Autor: Janina Barbara Słuszniak
Maciej pisze o sobie, że pierwszym jego dziełem kulinarnym była szarlotka. Nieudana, zaznacza, ale i tak zjedzona do ostatniej okruszynki. Jego mama, Grażyna, z którą zaprzyjaźniłam się, gdy po raz pierwszy aresztowano Jacka (była o 10 lat ode mnie młodsza), zapamiętała co innego: JAJECZNICĘ!
2007-03-23, Autor: Janina Barbara Słuszniak
No tak. Wobec czego wracam do kuchni, w której Gaję zastępował jej syn. Były to występy gościnne, ponieważ on z własną już rodziną mieszkał na Bielanach. Tam kuchni nie dopieszczał, bo oboje z Asią traktowali to mieszkanie, własnościowe zresztą i dość obszerne, jako przejściowe, marząc o własnym domu. Wkrótce znaleźli taki dom w Izabelinie pod Warszawą .
2007-03-23, Autor: J. Słuszniak, B. Kozłowska
|
|