Logowanie

Login
Hasło

Gajka

Autor: Barbara Kozłowska

Kolejna, tym razem już 25 rocznica śmierci… Gdy poznałam Gajkę byłam młodą dziewczyną, rówieśnicą Maćka i jego koleżanką z Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Moje dzieci są już dorosłe i z dumą zbierają wszystkie pamiątki z przeszłości związane z moim internowaniem, rewizjami, czy zatrzymaniami, ale pamiętam przestrach w dziecięcych oczach, gdy pierwszy raz uświadomiły sobie, że ja – ich matka spędziłam jakiś czas „pod celą”. Osobą, która w tamtych czasach miała ogromny wpływ na moje całe późniejsze życie była właśnie Gajka. Trudno jest pisać o Niej i mówić unikając patosu, dlatego pominę szczegółowe wspomnienia, jak i kiedy Ją poznałam, co robiła, co mówiła, jak się uśmiechała. Te wspomnienia niech pozostaną w mojej pamięci w osobnej, bardzo osobistej szufladce. Każda z nas, koleżanek Macieja, dziewczyn internowanych z Gają ma taką szufladkę i w niej zachowane wszystkie Jej dobre słowa i uśmiechy. Mam też jedno bolesne wspomnienie. Po internowaniu odwiedzałam Ją razem z Maćkiem i sama, gdy leżała chora u Marka Edelmana. Wiedziałam, że jest bardzo chora, coraz słabsza, ja wtedy pełna niepewności miałam wrażenie, że zabieram Jej cenny czas, że mój pobyt u Niej jest czymś wręcz niestosownym. Napisałam do Gai list, dla mnie zakompleksionej i młodej – bardzo ważny. Pisałam, że przyjadę w każdej chwili, jeśli tylko będzie chciała mnie zobaczyć, że chętnie pomogę, a w ogóle, to tyle osób chciałoby Ją poznać, a dopóki nie jest to możliwe, to wszyscy przekazują Jej pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Odpowiedź nie nadchodziła, za to coraz częściej dochodziły wiadomości o pogarszającym się stanie zdrowia. 23 listopada Radio Wolna Europa podało informację o Jej śmierci… Następnego dnia esbcy przynieśli mojej mamie listy Gajki do mnie, zatrzymywane przez nich, z komentarzem:- Już nie są nam potrzebne- Czy był to jakiś odruch „humanitarny” z ich strony? Dziś nie ma to już znaczenia. Wśród kartek i listów był jeden, ostatni, napisany przez Gaję 9 listopada. Ten list, pozostałe dziewczyny z internowania przepisywały odręcznie na skrawkach papieru. Stanowił dla nas przesłanie, Gajki testament skierowany do każdej z nas z osobna:

 

"(…) Z pewnością spędzę w Łodzi czas do Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli nie zdarzą się niekorzystne dla mojego zdrowienia fakty, to na okres Świąt pojadę do Warszawy. Chcę pocieszyć swoich rodziców, być z Maćkiem i siostrami. A co potem- zobaczymy. Wszystko zależy od przebiegu zdrowienia. Jeśli konieczna będzie codzienna kontrola lekarska, to wrócę jeszcze do Edelmana. U niego czuję się bardzo bezpieczna. Ważne jest to, że nie leżąc na szpitalnym łóżku mogę mieć natychmiastową pomoc i komfort poczucia bezpieczeństwa. Sama zresztą zobaczyłaś ile w nim serdeczności dla świata, aż boli jego dobroć, zniewala gotowość poświęcania się. Czasem jestem zażenowana – mam poczucie, że dostaję od świata więcej niż byłam i będę w stanie zwrócić kiedykolwiek. Zaciągam wielki dług, ale mimo wszystko dobrze z tym, Basiu. Być może budowanie takich oaz miłości, szacunku, zaufania jest wszystkim co warte zachodu, to i tak bardzo wiele.
(…) Moja mała, czekam na list i na Ciebie. Ucałuj wszystkie Kochane Dziewczyny. Tak serdecznie myślę o Beacie, Oli, Danusi, Marysi. Pozdrów te, których nie zdążyłam poznać, ale zdążę.
Do zobaczenia
Gaja"

 

Do zobaczenia…

Komentarze do tego artykułu:
~mała dziewczynka @ 2007-12-04
tak... do zobaczenia.
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito