Owoce dokładnie myjemy pod bieżącą gorącą wodą.
Do dużych słoików wsypujemy warstwami pokrajane owoce (
wraz z pestkami) i przesypujemy cukrem. Zamykamy słoje i stawiamy w słonecznym miejscu na tydzień, aż puszczą piękny pachnący soczek.
Część owoców zalewamy "brendy" (
bez cukru). Po tygodniu wygrzewania owoców na słoneczku (
i wstrząsania słojem, rano i wieczorem) , owoce nieco się skurczą i zostaną przykryte pachnącym soczkiem.
Część słodkich owoców wkładamy do słoika z "brendy". Mieszamy połowę spirytusu z wódką i wlewamy w równych częściach do soku wraz z owocami.
Odstawiamy na następny tydzień (
nie zapominając o wstrząsaniu dwa razy dziennie). Po tygodniu przecedzamy przez bardzo gęste sitko nalew.
Z owoców usuwamy gniazda nasienne i pestki.
Wkładamy owoce na powrót do słoja, przesypując cukrem. Kiedy owoce puszczą sok, usmażymy z nich wspaniałe konfitury.
Nalew z brendy filtrujemy (
jako filtra używam medycznej gazy opatrunkowej - 3 opatrunki do lejka), do osobnej butelki.
Uzyskaliśmy: owoce na konfitury, nalew z brendy i nalew z czystą wódką i spirytusem.
Nalew z wódką uzupełniamy spirytusem do wymaganej zawartości alkoholu.
Odstawiamy na tydzień w chłodne miejsce do "
zmacerowania". Nalew z brendy odstawiamy w chłodne miejsce (
po tygodniu dodamy go do nalewu z wódką).
Po "zmacerowaniu", filtrujemy.
Do wyparzonych butelek (
raz jeszcze filtrując) wlewamy nalewkę, mieszając ją w stosunku 4:1 z nalewem z brendy.
Zamykamy butelki i ze smutkiem odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce na 6 miesięcy.
Po tym czasie nalewka jest gotowa (
oczywiście im starsza tym lepsza).
Smacznego