Logowanie

Login
Hasło

Carbonada Criolla - Wołowina pieczona w dyni z warzywami i brzoskwiniami

Składniki:
  • dynia ok. 5 kg
  • 2 łyżki masła
  • szklanka cukru
  • 4 łyżki oliwy
  • 1 kg wołowiny ( pierwsza krzyżowa)
  • 2 średniej wielkości cebule
  • 1 niewielka zielona papryka
  • ząbek czosnku
  • 2 kostki rosołu wolowego
  • 2 szklanki wody
  • 6-8 suszonych pomidorów ze słoika
  • łyżeczka oregano
  • listek laurow
  • 5 słodkich ziemniaków
  • 5 ziemniaków zwykłych
  • 1 niewielka cukinia
  • 5 łyżek kukurydzy z puszki
  • 4-5 świeżych brzoskwiń lub 8 połówek z kompotu
  • sól, pieprz
Sposób przyrządzania:

Sławny Witold Gombrowicz dziś już klasyk polskiej literatury tylko wczesną młodość spędził w Polsce, dojrzałe lata w Argentynie, i dopiero pod koniec życia wrócił do Europy – do Berlina i Paryża. Do Polski nie powrócił nigdy. Przez wszystkie lata na obczyźnie interesował się wydarzeniami w Polsce, spotykał Polaków którzy przyjeżdżali do Argentyny czy później do Paryża. Z sentymentem wspominał polską kuchnię i typowe polskie dania nieosiągalne na obczyźnie, tęsknił za zsiadłym mlekiem z kartoflami i bigosem, chociaż lubił dobrze i wykwintnie zjeść, a także być godnie przyjętym.


W domu Gombrowiczów w Małoszycach, gdzie upłynęło dzieciństwo Witolda, preferowano proste wiejskie potrawy; na śniadanie jadano najczęściej zacierki na mleku, kartofle pieczone w skórce i koniecznie z dziurką gdzie wkładano kawałek masła lub też pieczone bez skórki obtoczone w grubej żytniej mące i soli, podawane z zsiadłym mlekiem. Na obiad bywał gotowany lub pieczony drób, rosół, szparagi, najróżniejsze ryby i raki. Do herbaty podawano ciasto drożdżowe i serniki oraz dużo innych rzeczy bo „ jaśnie państwo było żarte nie ma co ukrywać i ciągle coś szło na stół” – jak wspomina córka kucharki Gombrowiczów , która też u nich pracowała jako pomoc kuchenna.  


Po przyjeździe do Argentyny Gombrowicz znalazł się w bardzo ciężkich warunkach finansowych, praca w Banco Polaco i skromna pensja pozwalała mu zaledwie na opłacenie pokoju , prania i najskromniejszego jedzenia. Gdy przestał pracować w banku, aby czas poświęcić wyłącznie pisaniu, długi sen był dobrym sposobem na niwelowanie jednego posiłku, bo jak mówili złośliwi- oszczędzał siły na proszone obiady i kolacje na które zapraszali litościwi znajomi i przyjaciele. Panie z argentyńskiej Polonii chcąc dopomóc pisarzowi, który nigdy nie przyjąłby wsparcia pieniężnego, postanowiły zorganizować kurs filozofii gdzie Gombrowicz był wykładowcą. W ten sposób otrzymywał nie tylko zapłatę ale i każdego wieczoru kolację u którejś z uczestniczek kursu. Nigdy tych kolacji nie odmawiał Prawie co tydzień przychodził na kolację do Zofii Chądzyńskiej ( pisarka i tłumaczka z hiszpańskiego) i jak sama pisze, przynosił z sobą opisy „menu” które w ciągu tygodnia jadał u innych znajomych ( były pół prawdziwe a w połowie przez niego „dohaftowane”),co miało zdopingować ją do dań wytworniejszych, a ponieważ autorka „ nie miała do tego głowy”, wiec jadł rzeczy bardzo proste, aż mu się uszy trzęsły, U innej zaprzyjaźnionej pani widząc na stole kluski powiedział; „ wybacz, że nie zostanę u was na kolacji ,jak wiesz, nie jadam dań czeladnych, no chyba, że to jest jedyne danie wieczoru.”Został więc i jadł z apetytem.


Pewnego razu przyjechał ze Stanów założyciel Banco Polaco, Gruber który lubił mecenasować Gombrowiczowi, to też zaofiarował swój dom na miejsce bankietu aby pisarz mógł się zrewanżować tym wszystkim którzy go zapraszali. Przyjęcie – finansowane oczywiście przez Grubera, było wspaniałe: kawior, łososie, jesiotry, bieługi, wszystko to co powinno się znaleźć na wytwornym przyjęciu. Gombrowicz był wniebowzięty. Objedli się wszyscy do nieprzytomności. W 1962 r z okazji pobytu w Argentynie słynnego dyrygenta Stanisława Wisłockiego pisarz został zaproszony wraz ze znakomitym gościem do wytwornej restauracji. Gospodarzami wieczoru byli państwo Świeczewscy.. - Wie pan co,- zwrócił się Gombrowicz do Wisłockiego – musimy ich zniszczyć materialnie, mają kupę forsy! Zamawiajmy najdroższe dania! Wisłocki nie zamierzał ich „ niszczyć”, natomiast Gombrowicz zamówił kilka dużych, drogich dań i najlepsze wina. Jadł szybko i z widocznym apetytem. Wisłocki myślał, że to zgrywa, dopiero później po kilku spotkaniach z Gombrowiczem zrozumiał, że ten człowiek nie jadał zbyt często takich wspaniałości. Jak chociażby ta:


Carbonada Criolla - Wołowina pieczona w dyni z warzywami i brzoskwiniami


Dynię dobrze umyć, odciąć ¼ z góry tak aby stanowiła przykrycie, z obu części wyskrobać gąbczasty miąższ i nasiona, mięsiste krawędzie pozostawić. Wnętrze nasmarować podgrzanym masłem i posypać cukrem. Umieścić dynię na blasze, ścianki nakłuć dość gęsto ostrym nożykiem i wstawić do nagrzanego do 200ºC piekarnika na 45 min. Wołowinę pokroić w kostkę, przesmażyć na tłuszczu aby powierzchnia mięsa zbrązowiała, wyjąć, odłożyć na bok a w tłuszczu podsmażyć pokrojoną w kostkę paprykę, posiekaną cebulę i roztarty czosnek. W drugim rondlu zagotować wodę z kostkami rosołowymi, włożyć podsmażone mięso, posypać pieprzem i solą. Dusić do miękkości, po czym dodać obrane i pokrojone w ćwiartki oba rodzaje ziemniaków, pokrojoną w talarki cukinię i suszone pomidory. Gotować jeszcze 15 min. po czym dodać kukurydzę i brzoskwinie. Całość przełożyć do upieczonej dyni i zagrzać w piekarniku przez 10–15 min. Jest to niezwykle efektowne i smaczne danie.


 

Autor:
Data dodania:
2007-06-02
Dział:
Przepisy Macieja
Grupa:
Mięsne
Kategoria:
Potrawy sławnych ludzi
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Rodzina Kuroniów and EC group Sp. z o.o.

Catering Warszawa

Realizacja: ideo
Powered by: cms edito