Jedną z potraw, które poprzez Galicję weszły do menu kuchni polskiej oraz wiedeńskiej, jest karp po żydowsku. To paradoksalne, że chrześcijanie przyrządzają go najczęściej z okazji Bożego Narodzenia, święta, które nie istnieje w judaizmie. Mamy kolejny dowód na to, że dobrej kuchni obce są podziały religijne, rasowe i narodowościowe, a droga do ekumenizmu zaczęła się właśnie od kubków smakowych.
Karpia po sprawieniu dzielimy na płaty i usuwamy ości. Dzielimy na porcje, solimy, pieprzymy, przyprawiamy utłuczonymi w moździerzu goździkami i zielem angielskim. Skrapiamy sokiem z cytryny i odstawiamy na minimum 2 godziny do lodówki. Z pozostałych części karpia, warzyw i przypraw gotujemy esencjonalny wywar tak długo, aby została szklanka. W dużym rondlu obsmażamy na maśle pokrojoną cebulę i posiekany czosnek. Kiedy cebula się zeszkli, wlewamy przecedzony wywar i piwo. Gdy całość się zagotuje, wkładamy porcje ryby. Dodajemy namoczone wcześniej rodzynki i startą skórkę z cytryny. Dusimy na małym ogniu około 20 minut. Delikatnie wykładamy porcje karpia na półmisek. Obkładamy cebulą i rodzynkami, a następnie polewamy sosem z duszenia. Można podawać na ciepło. Jeśli chcemy serwować na zimno, wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Karp po żydowsku dobrze smakuje na zimno z chałką grubo posmarowaną świeżym masłem.