Hubertus, tuż, tuż! A wraz z nim rozpoczyna się sezon łowiecki. Jeśli macie okazję spróbować świeżej dziczyzny przy okazji pobytu w pobliskiej leśniczówce, to zachęcamy do wypróbowania kilku przepisów. Dziczyzna kojarzy nam się często z mrożonym mięsem, które po przyrządzeniu jest twarde i ma dziwny posmak. Nic bardziej mylnego! Dziczyzna jest pyszna, pod warunkiem, że ją odpowiednio przyrządzimy. Warto teraz spróbować, żeby zadziwić rodzinę podczas świątecznego obiadu.
Oczyszczoną i umytą polędwicę nacieramy solą, białym pieprzem i cukrem. Odstawiamy na 24 do 48 godzin do lodówki (im dłużej będzie leżeć w chłodnym miejscu, tym bardziej będzie krucha). Wyjmujemy polędwicę z lodówki i ostrym nożem ostrożnie robimy wzdłuż mięsa otwór, który faszerujemy słoniną (najlepiej przed tym słoninę pokroić w słupki i zmrozić w zamrażarce). Na patelni rozgrzewamy masło i obsmażamy na nim obrane ząbki czosnku. Kiedy czosnek się zezłoci, wyjmujemy go łyżką cedzakową, a na tłuszczu obsmażamy polędwicę ze wszystkich stron, aż do zrumienienia. Polewamy winem, przykrywamy i dusimy około 20 minut. Zdejmujemy przykrycie, odparowujemy sos, od czasu do czasu przewracając polędwicę. Gorącą polędwicę wkładamy na półmisek, obkładamy czosnkiem, polewamy brandy, podpalamy i płonącą serwujemy na stół. Kroimy w plastry, polewamy sosem powstałym podczas pieczenia.