Węgorze sprawiamy ale nie zdejmujemy z nich skóry. (Śluz usuwamy posypując sól na rękę i przeciągamy kilka razy rybę przez przymkniętą dłoń). Najlepszy węgorz to taki,który oscyluje w granicach wymiaru ochronnego czyli 45 - 50 cm. Czym większy, tym twardsza skóra i jest bardziej tłusty. Kroimy go w dłuższe dzwonka. (ja nie pozbawiam ryby głowy) Z czosnku, soli, pieprzu, drobno posiekanej bazylii i mięty robimy posypkę, którą wcieramy w węgorza i na końcu posypujemy luzem. Tak przygotowanego węgorza układamy w misce przykrywamy folią. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Po wyjęciu skrapiamy cytryną otaczamy w mące i smażymy. Rzecz gustu jak go usmażymy. Albo w głębokim oleju albo na niewielkiej ilości oliwy albo na masełku jak kto lubi. W każdym razie smażymy do czasu kiedy skórka się dobrze zarumieni i bedzie chrupiąca. Pycha. Smacznego