Święta, święta i po świętach! Wspominam tatrzańskie pejzaże, czysty, biały śnieg i pierwsze zwiastuny wiosny. W tym tygodniu proponuję dojadanie resztek. Przede wszystkim niezastąpiony bigos. No i przy okazji coś z podrobów. Kiedyś uważano, że kaszankę jedzą tylko psy, co w niczym nie zmienia faktu, że po świniobiciu pieczołowicie zagospodarowywano wszystkie resztki: solono słoninę, robiono wspomnianą kaszankę, salcesony, w polskiej tradycji popularność zyskały również flaki, uważane według Times’a za jedną z najobrzydliwszych potraw na świecie. Proponuję jedną z najbardziej polskich potraw „podrobowych”, czyli ozory w sosie koperkowym, popularne są one również w sosie chrzanowym i w sosie szarym.
Umyty ozór wkładamy do wrzątku z dodatkiem pieprzu, ziela angielskiego, jałowca, liści laurowych i gotujemy pół godziny. Po godzinie wkładamy obraną i umytą włoszczyznę oraz cebulę. Solimy i gotujemy jeszcze 30 minut. Przygotowujemy sos. Koperek płuczemy i nożem oddzielamy łodyżki, których użyjemy do sosu, od piórek, które odkładamy do posypania mizerii i ziemniaków. Z masła i mąki sporządzamy białą zasmażkę. Rozprowadzamy ją, dodając stopniowo 2 szklanki zimnego wywaru z ozora. Chwilę gotujemy z łodyżkami koperku. Zestawiamy sos z ognia, doprawiamy sokiem z cytryny, pieprzem, solą i mieszamy ze śmietaną. Ugotowany, miękki ozór wyjmujemy z wywaru i po ostudzeniu obieramy ze skóry. Kroimy w dość grube plastry, wkładamy do sosu i podgrzewamy, a następnie układamy na półmisku. Podajemy z ziemniakami z wody albo purée i mizerią. Ozór polewamy sosem, a ziemniaki i mizerię posypujemy koperkiem.