Logowanie

Login
Hasło

Wakacyjna szczerość.

Ostatnimi czasy zauważyliśmy ze zgrozą, że zatrzymał się czas! Nie byłoby w tym nic specjalnie złego, bo gdy zatrzymuje się czas, to dzieje się też mnóstwo pozytywów, np.: nie przybieramy na wadze, nie starzejemy się, nie dochodzi nam pracy itp., itd. Ale w tym, konkretnym przypadku ten „czasowstrzymywacz” nie przynosi nam szczególnych powodów do zadowolenia i radości. Otóż widzimy, że na naszej rodzinnej stronce do wczoraj jeszcze niepodzielnie królowało GRILLOWANIE, które napisaliśmy już, bagatela, ponad rok temu!  Niejeden z Was pomyśli sobie, że pewnie jesteśmy leniuszkami i po prostu nie chce się nam nic pisać, lub co byłoby dużo gorsze, że nie mamy pomysłów na napisanie czegokolwiek ciekawego… Otóż chcielibyśmy wszystkich zainteresowanych uspokoić. Nie jesteśmy leniuszkami i mamy pomysły. W ostatnich miesiącach zwyczajnie brakowało nam czasu, by wszystko to, co sobie zaplanowaliśmy z sukcesem zrealizować. W ostatnich 2 latach bardzo zmienił się nasz świat. Niemal z dnia na dzień nasze życie gwałtownie przyspieszyło. Z nastolatków żyjących do tej pory dosyć radośnie i beztrosko, staliśmy się nagle osobami dorosłymi, przed którymi stanęło zadanie właściwego zadbania o siebie i rodzinę.
2010-07-12, Autor: Jan i Jakub Kuroniowie

Grill…? Kojarzy się z robotą!

Jest kilka ważnych zasad, które każdy porządny mistrz grillowej ceremonii powinien opanować. Pierwsza z nich to… Wybór grilla – podstawowego narzędzia pracy. Owszem, w skrajnych sytuacjach wystarczy nam nawet metalowa kratka i kilka cegieł... Pamiętamy, jak kiedyś nasz Ojciec, w trakcie wypoczynku u wujostwa w Kruczym Borku, jako że w miejscowym GS brakowało odpowiedniego sprzętu, wymontował Ciotce kratkę z najnowszego modelu lodówki marki Polar. Kratkę ową dokładnie opalił nad ogniskiem, by zlazły z niej wszystkie gumowania i z dumą serwował z niej różne pyszne dania… Ciotce bardzo przypadła do gustu zaradność i pomysłowość Maćka, jak się jednak pewnie domyślacie trwało to do czasu…Do czasu, gdy nie zajrzała do swojej lodówki… Tak więc, wracając do tematu, dla chcącego nic trudnego, wystarczy kratka (nawet z lodówki Ciotki) i kilka cegieł, ale jeżeli jest to możliwe, najlepiej jest zorganizować sobie grill z pokrywą i regulacją dostępu powietrza. Dzięki zastosowaniu pokrywy uzyskamy w trakcie grillowania efekt obróbki cieplnej podobny do tego, który otrzymujemy piekąc pod przykrywką, gdzie ciepłe powietrze swobodnie cyrkuluje wokół potrawy powodując szybsze dochodzenie mięsa i mniejsze wysuszanie.

2010-04-08, Autor: Jan i Jakub Kuroniowie

I znowu święta…

Rokrocznie nadchodzące Boże Narodzenie rozpoznajemy bez zaglądania do kalendarza, dużo wcześniej i to na wiele sposobów. Szarość i melancholia za oknem, szybko zapadający zmrok i pierwsze przymrozki, to sygnały, które otrzymujemy z natury. Rozświetlające się miasto, kolorowe choinki, świąteczne dekoracje, wszędobylscy mikołajowie i aniołki, to znak naszej cywilizacji, a u nas w domu? U nas w domu, święta niezmiennie witamy zapachem i utartymi rytuałami. Kiedy w naszym domy wyczuwa się zapach suszonych grzybów, kiszonej kapusty, korzennych przypraw do piernika i naszych niezrównanych śledzi po skandynawsku, to znak że święta są już naprawdę tuż tuż. Wtedy właśnie rozpoczynamy domowe rytuały, niezmienne od lat, rozpisane skrupulatnie na osoby… Tak więc pierwszym wśród rytuałów jest najmniej lubiany przez wszystkich Rytuał Porządków Domowych – jesteśmy za niego odpowiedzialni solidarnie i w miarę możliwości dzielimy się nim po równo. Drugim z kolei jest Rytuał Czerwonego Barszczu, rozpoczynający się na długo przed wigilią, no i kolejne: Rytuał Nacierania Mięsa, Rytuał Szynek i Kiełbas pracowicie wędzonych następnie w owocowym dymie przydomowej wędzarki, Rytuał Ryb w Galarecie i Pierogów – domena naszej Mamy, Rytuał Śledzi w Trzech Sosach, Rytuał Słodkości – od kilku lat pielęgnowany przez naszą siostrę Gaję…
2010-01-24, Autor: Jan i Jakub Kuroniowie

Dar gotowania

Gdy 10-15 lat temu rodzice, znajomi, nauczyciele, czy Bóg wie kto jeszcze pytali się nas, kim chcemy zostać w przyszłości? Padały różne odpowiedzi. Każdy z nas marzył o jakimś zawodzie „z dreszczykiem”, o roli bohatera, bo chyba każdy nastoletni chłopak już tak ma… Strażak, piłkarz, gwiazda muzyki… To było to, co nas kręciło. A kucharz? Ha! O Nie! Taka kariera z całą pewnością się nam nie marzyła. W tamtych czasach kucharz to kojarzył się nam raczej z obskurną stołówką lub restauracją nie nazbyt wysokich lotów, a tak w ogóle jeśli mówiło się o kucharzeniu, to miało się na myśli raczej Kucharkę. Mężczyzna w kuchni? To już przekraczało naszą wyobraźnię!
A jednak! Los tak chciał, że po latach zostaliśmy kucharzami. Lepiej chyba pasuje tu – „zostajemy kucharzami”, bo tak naprawdę, to staramy się każdego dnia, by na to zaszczytne miano zapracować. A zaczęło się to wszystko około 15 lat temu, gdy nasz ojciec, Maciej, po wielu biznesowych eksperymentach, doszedł do wniosku, że w życiu należy robić to co się lubi i umie i pomimo osłupienia oraz początkowej dezaprobaty naszego Dziadka, a Jego ojca Jacka, rozpoczął na poważnie pracę w kuchni. Kuchnia to było prawdziwe powołanie Ojca. Z dzisiejszej perspektywy jest dla nas jasne, że tak czy owak, prędzej czy później i tak by w końcu tym kucharzem został, a liczne „romantyczne”, radośnie i beztrosko rozpoczynane (i tak samo szybko kończone) kolejne „biznesy”, w sposób nieunikniony i zbliżały go do tego celu.
2009-05-27, Autor: Jan i Jakub Kuroniowie

Każdy poniedziałek 8.30 - Jasio i Kuba z nami w kuchni

Moi drodzy. Maciej trzy miesiące temu napisał:

 „Tradycja spiżarni Kuroniów nie zniknie wraz ze mną. Brak mi słów zachwytu, by opowiedzieć jak świetnie gotuje moja żona Asia. Rosnę (o ile to jeszcze możliwe) z dumy, gdy w pokazach pomagają mi moi synowie Jaś i Kuba, w których już teraz widzę doskonałych kucharzy, a w najbliższej przyszłości zawojują świat. Moje nastoletnie dzieci Kacper i Gajka też nie wypadli sroce spod ogona, od niedawna z całą rodziną i gośćmi zachwycamy się ciastami pieczonymi przez moją córeczkę. Ma dziewczyna talent.”

Wtedy nikt z nas nie sądził, iż Maciej tak szybko wystawi na próbę swoje słowa. Cóż, a jednak tak się stało. Dzisiaj możemy z nieukrywaną dumą powiedzieć, że Maciej miał rację! Co 2 tygodnie, w porannym programie  „Dzień Dobry TVN” zobaczymy Jasia i Kubę Kuroniów.

Zapraszamy Was na spotkanie w kolejnych odsłonach DDTVN! Będziemy spotykali się teraz trochę częściej bo nie, tak jak do tej pory, w co drugą środę! Teraz jesteśmy na antenie TVN w każdy poniedziałek od 8.30- 11.00.

Przepisy z programu będą jak zwykle dostępne na stronie www.dziendobrytvn.plejada.pl.

Życzymy przyjemności w oglądaniu i oczywiście zapraszamy do wymiany opinii na Waszym ukochanym forum.


2009-02-24, Autor: Włodek Cała

Ostatnie pożegnanie Macieja. Tekst napisany przez przyjaciół Macieja, odczytany w kościele przez Kubę Rościszewskiego

Dlaczego my, którzy znaliśmy Macieja „na wylot” chcemy głośno o Nim mówić?
Dlaczego chcemy żeby ci którzy Go później poznali, lub znali Go tylko z Telewizji wiedzieli jakim był człowiekiem?
Przez całe nasze dorosłe życie nawiązaliśmy wiele przyjaźni, ale dlaczego ta przyjaźń była i jest dla nas najważniejsza?

Bo Maciej był niezwykły.

Był Wielki, Jego tubalny głos zawsze przytłaczał w dyskusji. Od wczesnych, młodzieńczych lat miał jasną i klarowną hierarchią wartości. Nigdy nie sprzeniewierzył się swoim przekonaniom, potrafił stanąć w obronie innych, uwięzionych i niesłusznie skazanych a gdy trzeba było stanął w obronie czci swojego ojca. Jeden z pierwszych obrazków to Maciej, który siedzi za biurkiem Jacka, wisi na telefonie do Londynu i ma przed sobą zeszyt z ostatnio uwięzionymi. I płacił cenę swego zaangażowania, zarówno wtedy gdy pobili go bandyci z AWF-u jak i wtedy gdy go szykanowano na studiach. Był charyzmatyczny, dla nas jego rówieśników, był wielki swoim autorytetem. Przerastał nas o głowę.

2009-01-15, Autor: Przyjaciele Macieja

Przez kuchenne drzwi – odcinek 4 (Pożegnanie)

Pamiętam, jak pierwszy raz ustaliłyśmy z Janią, że dość już tego kreowania Ciebie na Głównego Napełniacza Naszych Kałdunów, że najwyższy czas opowiedzieć o Tobie o Twoich Najbliższych, o Twoich przeżyciach, poglądach na naszą polską rzeczywistość, o poczuciu humoru i przede wszystkim o Twoim Wielkim Sercu. Po prostu - o Tobie. Wtedy zrodził się pomysł krótkich felietonów pod wspólną nazwą „Przez kuchenne drzwi”. Pierwsze dwa odcinki napisała Jania, trzeci odcinek napisałyśmy razem. W konsekwencji miał powstać cykl pisany przez Twoich Przyjaciół. Ale jak to w życiu bywa nie było czasu, albo było go za mało… Wszyscy rozbiegaliśmy się, każdy w swoją stronę, w poszukiwaniu straconego czasu i brakujących pieniędzy … Każdy z nas odkładał swój felieton na później…
Nienawidziłeś patosu i wszelkie jego przejawy kwitowałeś krótkim i dosadnym komentarzem, ale daruj, ja nie umiem teraz napisać inaczej… Upiorna gonitwa myśli, pustka w głowie, dojmujący brak Ciebie. Jak napisać po raz pierwszy nie tyle o Tobie, co do Ciebie. Czytam nekrologi, odbieram telefony i ciągle nie mogę uwierzyć w to, że nie usłyszę Twojego chrapliwego głosu przywołującego mnie do porządku. Słyszę w słuchawce telefonu deklaracje: „Mój przyjaciel”, „Przyjaźniliśmy się od 20 lat”, „Nasza przyjaźń”… Początkowo myślałam zupełnie egoistycznie „No tak, tak, wiem, ale był moim, najlepszym przyjacielem”. Wkrótce zrozumiałam, że na tym polegał pierwszy fenomen, którego mogliśmy dzięki Tobie doświadczyć. Każdy, każdy bez wyjątku mógł w kontakcie z Tobą zaznać poczucia bliskości, bezpieczeństwa. Każdy z nas był dla Ciebie ważny. Obdarowywałeś nas swoją bezinteresowną przyjaźnią i miłością do ludzi zaszczepioną przez Gaję. Równocześnie brałeś Życie pełnymi garściami, chłonąłeś je łapczywie, często bez opamiętania - do dna… Brałeś bardzo wiele, ale, co było drugim fenomenem Macieja Kuronia - dawałeś z siebie dużo, dużo więcej niż brałeś… Jak sam mówiłeś trzeba umieć kochać miłością pierwszą i ostatnią, i tak właśnie kochałeś Życie i Ludzi.
2009-01-11, Autor: Barbara Kozłowska

Zmarł Maciej

Msza pożegnalna Macieja odbędzie się w środę 7 stycznia 2009 roku o godzinie 13.00 w kościele S.S. Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Pogrzeb o godzinie 14.30 na Starych Powązkach w grobie Mamy Grażyny - Gai Kuroń.

 

Odszedł wspaniały mąż i czuły ojciec. Odszedł dobry człowiek. Odszedł dzisiaj w bezśnieżne Boże Narodzenie, w domu, który stworzył, wśród najbliższych, których ukochał. Wszystko stało się tak nagle. W pełni życia, spośród setek planów, dziesiątków pomysłów, tysięcy nie spisanych jeszcze przepisów. Zapełniony terminami przyszłoroczny kalendarz leży bezużyteczny na biurku, przy którym stoi jego ulubiony fotel. W kominku pali się jeszcze świąteczny ogień… Krzątają się domownicy. „Pełno nas a jakby nikogo nie było” pisał Kochanowski. Wszędzie jeszcze pełno Maćka, jeszcze półki spiżarni uginają się od przysmaków, które przygotowywał na święta. Jeszcze w kolejce czeka tyle książek do wydania, tyle spraw do omówienia. Jeszcze w sali teatralnej w Świdnicy unosi się zapach piersi kaczych i modrej kapusty z miodem, które ugotował na swoim ostatnim pokazie.



Swoim dzieciom przekazał to wszystko czego nauczył się od swoich wyjątkowych rodziców. Ciepło, uśmiech, wierność zasadom, wrażliwość na innych ludzi. Zostawił im wielki dar smaku, smaku, którym przez lata ubogacał nas wszystkich.



Maciej uczynił nasz świat lepszym i smaczniejszym. Będziemy mu za to dziękować, będziemy o tym pamiętać.

 

2008-12-25, Autor: Redakcja

Skąd się wzięła Wigilia?

Dzień wigilijny bogaty jest w lokalne zwyczaje i przesądy posiadające magiczną moc, zazwyczaj znajdujące swój rodowód w lokalnych, przedchrześcijańskich wierzeniach. Jednym z nich był zakaz szycia, tkania, motania i przędzenia. Uważano je za czynności szczególnie lubiane przez demony wody, które mogły zjawić się wszędzie tam, gdzie zakaz złamano. Do dzisiaj przestrzega się, aby w Wigilię nie kłócić się i okazywać sobie wzajemnie życzliwość. Przetrwał też przesąd, że jeśli w wigilijny poranek pierwszym gościem w domu będzie młody chłopiec, przyniesie to szczęśliwy rok. Wszelkie zranienia oraz choroby w czasie świat odbierane są jako zapowiedź kłopotów ze zdrowiem. Myśliwi tego dnia tradycyjnie udają się na polowanie, którego pomyślny wynik zapewni opiekę na cały rok patrona łowiectwa św. Huberta. Niektórzy pozostawiają w portfelu łuski z karpia, które mają przynieść szczęście. Niezależnie od różnic regionalnych trzeba sobie powiedzieć jedno. Wigilia jest w naszej tradycji wyjątkowym, najważniejszym dniem w roku. Pokażcie mi kraj w którym jest ona tak celebrowana jak w Polsce.

2008-12-15, Autor: Maciej Kuroń

O sztuce destylatu

Malinowy destylat dziadka W (Szanownego Pana Dziadka W. jak pozdrawia go na swoim blogu Robert M. znany telewizyjny smakosz) szanują nawet ci, którzy nie odróżniają Pałuków od Roztocza. W latach czterdziestych (wtedy dziadek W. zaczął parać się tą sztuką) samogon był walutą, posługiwały się nią całe wioski, ale i w okupowanej Warszawie była niemal pełnoprawnym środkiem płatniczym. Partyzanci kupowali za nią broń, zdobywali przychylność informatorów, opłacali kryjówki. A potem, jako, że dziadek W. został obdarzony licznym potomstwem (ze sporym procentowym udziałem córek) hołdował zasadzie: dom musi być gotowy do przeprowadzenia wesela w 48 godzin. Liczne wesela, wszak skoro są córki pojawiły się w postępie geometrycznym wnuczki, zaowocowały ogromnym doświadczeniem, które połączone z wrodzonym talentem, finezją i nieustannie weryfikowane przez kiperskie zdolności zastępu synów, zięciów, wnuków doprowadziły naszego bohatera do niespotykanej maestrii. Wyrób dziadka W. podawany jest najczęściej (oczywiście nie powiem gdzie, ale w całkiem sensownej restauracji) w karafkach, lub w ślicznych starych butelkach po oranżadzie – buteleczki te cieszą się ogromnym powodzeniem szczególnie w czas kuligu, gdzie dojmujący mróz zdaje się obniżać procentową zawartość alkoholu w mistrzowskim destylacie, a przemarznięte ręce nie mają ochoty celebrować polewania do kieliszków.
2008-10-21, Autor: Zbigniew Kmieć
1  2  3  4  5  6  7  8  »  
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Rodzina Kuroniów and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito