Tak się składa, że następny tydzień roi się od wolnych dni, Ba! Co ja mówię, niektórzy już w najbliższy piątek rozpoczynają długi weekend! Mamy jedne z najdłuższych weekendów w Europie. Możemy się nawet poszczycić tym, że trwają one od weekendu do weekendu! Rzecz jasna wtedy mam najwięcej pracy. Zaczynam pokazy grillowania, otwieram sezony grillowania, biorę udział w konkursach na najlepsze potrawy z grilla itd., itd. Chcę Wam powiedzieć, że po tych wszystkich pokazach ledwo żyję, ale nie z powodu stania nad grillem, ale przeważnie z powodu zasiadania w składzie sędziowskim. Wyobraźcie sobie 150 ekip z grillami, które mają za zadanie przygotować najpierw danie mięsne, potem danie rybne, a na koniec jeszcze deserowe albo warzywne. Toż to jest 450 porcji do spróbowania!
Chyba dwa lata temu z powodu niedostatków jury poproszono moją Żonę, żeby zasiadła w tym szacownym gronie i organoleptycznie pomogła wybrać najlepszą potrawę w każdej kategorii. Joanna zadowolona usiadła przy stole i na początku z zapałem usiłowała rzetelnie sprawdzać smak każdej potrawy. Gdy była w trakcie próbowania mniej więcej 46 porcji podejrzewałem ją o to, że za chwilę poprosi o wiaderko:-) Szczęśliwie skończyło się na strachu, a mój autorytet w kwestii sędziowania (do tej pory uważano w domu, że próbowanie smakołyków to zajęcie godne snuja - nieroba) wzrósł niepomiernie.
Kiedyś w okresie świąt majowych lud wybierał się tłumnie na majówki. Brało się kocyk, kosz z chlebem, winem i kiełbasą i zasuwało na najbliższa polanę, jak w warszawskiej piosence:
No, to jadziem na Belany,
Cała paka rusza dziś:
Mańka, Feluś ten szemrany,
Ruda Zośka, ja i Zdziś.
Pode pache bierz panienki,
A wałówkie w drugą rękę,
Bo od rana na Belanach
Ubaw na sto dwa!
Majówki były pretekstem do spotkań towarzyskich, hucznych zabaw, bo to w końcu początek zielonego karnawału, który trwa aż do wakacji. Na polanach bawili się zarówno mieszkańcy miast, jak i wsi razem z miejscowymi strażakami. Po wojnie dodatkowym pretekstem było Święto Pracy. Po zwyczajowym pochodzie pierwszomajowym lud robotniczo- chłopski udawał się na festyny. Święto 3 Maja nie istniało w kalendarzu.
Teraz mamy obydwa święta jedno po drugim i stąd ten kilkudniowy zapał do zabawy. Podczas wolnych dni majowych zewsząd rozchodzi się zapach grillowanej kiełbasy i karkówek. W ten sposób zbliżyliśmy się nie tylko do Europy, ale także do majówek za oceanem. W tym roku można sobie z tego wyskrobać 9 dni wolnego, więc okazji do spotkań na pewno nie zabraknie. Ja spróbuję uczcić dzień 1 Maja zapraszając przyjaciół na kiełbasę i kaszankę, a 3 Maja upiekę coś z baraniny na cześć króla Stasia.
Życzę wszystkim sympatykom i czytelnikom mojej strony wielu kulinarnych wrażeń i majowego słońca. Niech się świeci!
Maciej Kuroń
P.S.
Przepisy na grilla>>>