Logowanie

Login
Hasło

Jak zainaugurowałem sezon grillowy

Autor: Maciej Kuroń

U mnie już po inauguracji! Nie wytrzymałem napięcia i postanowiłem nie czekać na majowe święta. Już w poprzednią niedzielę, czyli 22. kwietnia wytaszczyłem pieczołowicie odczyszczone grille na taras i zaprosiłem gości. Była najbliższa rodzina i kilkoro przyjaciół „z mojej ulicy”, albo jak kto woli: „z podwórka”.

 

Wszystko dlatego, że podczas jednego z prowadzonych przeze mnie kursów poproszono mnie o danie grillowe. Powiedziałem:- Chętnie, ale poczekajcie kochani jeszcze chwilę. Sezon grillowy zaczyna się bowiem u mnie wtedy, gdy można zrobić sałatkę z młodej kapusty.- Widziałem jak słuchaczki, tudzież słuchacze się zasępili i już zacząłbym od ustalania menu z zupą w roli głównej bohaterki, gdy z zadumy wyrwał nas głos jednej z uczestniczek: -A czemu niby nie można zrobić sałatki z młodej kapusty! A gdzie jej nie ma? W szklarniach już się zaczyna starzeć!- W ten sposób dowiedziałem się, że w okolicach Szczytna młoda kapusta jest już dostępna, a nawet przekonałem się, że Szczytnianie mają jej nadmiar.

 

Po paru słowach, kilku wyjazdach i kilkunastu (dosłownie) minutach zostaliśmy zasypani młodą kapustą niczym przysłowiową manną z nieba. Co tu dużo mówić, ku zadowoleniu swojemu i kursantów mogliśmy zajadać się rzeczoną sałatka, a ja po raz pierwszy w tym roku podrażniłem moje zmysły smaku i węchu moim ulubionym, żelaznym zestawem grillowym (dla tych co nie pamiętają, przypomnę, że należą do niego: karkówka i owa kapuściana sałatka). Wracałem co koń wyskoczy do domu, żeby obwieścić konieczność odpalenia grilla. Jak już wiecie odpalenie nastąpiło w niedzielę z wszystkimi atrybutami tej ceremonii. Najpierw trudno było rozpalić, potem ktoś nalał za dużo rozpałki i trzeba było gasić pożar, ale w sumie wszystko się udało.

 

Podałem karkówkę (taką jak lubię najbardziej, z dużą ilością ziół), rybę w folii (tak jak lubię z cytrynką i przyprawami), ryż po katalońsku (taki jak lubię pomidorowy, trochę na ostro), wreszcie sałatkę z młodej kapusty (trudno powiedzieć, że przyprawioną tak jak lubię – po prostu moją ulubioną). Do tego przy stole ci, których lubię, wino i śpiew K. Grześkowiaka w tle. Coś fantastycznego! Mlaskaniom i zachwytom nie było końca i nawet wieczorny chłód nie był w stanie przegonić nas z tarasu. Dla mniej odpornych były koce i coś mocniejszego na rozgrzewkę. Zanim goście zaczęli szczękając zębami rozchodzić się do domów ogłosiłem uroczyście otwarcie sezonu grillowego.

 

Teraz, gdy czytacie te słowa ja grilluję gdzie indziej. Otóż postanowiłem nie szczękać zębami, bo u nas jeszcze chłodne wieczory, chłodne poranki i wybrałem się z rodziną na majówkę w okolice Barcelony. Tam w śmiesznym małym domku o nazwie Marabut zamierzam odpocząć i spędzać pierwsze majowe wieczory z rodziną nad michami pełnymi ryb. Obiecuję, że po powrocie napiszę o skutkach tych kulinarnych eksperymentów. Na razie polecam coś bardziej swojskiego i zachęcam do grillowania tych, którzy się jeszcze na to nie zdecydowali.

 

Karkówka z grilla>>>

 

Sałatka ziemniaczana>>>

 

Ryba pieczona w folii>>>

Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Rodzina Kuroniów and EC group Sp. z o.o.

Catering Warszawa

Realizacja: ideo
Powered by: cms edito