Przygotowania do świąt zaczynamy od narady bojowej i sporządzenia Planu Operacyjnego. Ku przestrodze czytamy sobie opowiadanie Tove Jansson „Choinka” albo przypominamy poprzednie święta. Zapisujemy ilu gości przewidujemy na Wigilię, ile w późniejszych dniach świątecznych, co kto z nas lubi najbardziej (nie chodzi tylko o kulinaria), jaki przygotujemy jadłospis. W domu mojej Babci kiedy przy wigilijnym stole zasiadało ponad 20 osób moje ciotki organizowały kilka tygodni wcześniej, w tajemnicy przed dziećmi losowanie prezentów, żeby każdy dostał jeden porządny i wymarzony prezent zamiast dwudziestu niepotrzebnych drobiazgów. Wszystkie uwagi skrupulatnie spisujemy.
Pierwsze dni grudnia
Tak naprawdę, to ostatni moment na rozpoczęcie przygotowań dla tych, którym marzy się własnoręcznie upieczony piernik albo kilkukilogramowa świąteczna szynka. Ciasto na tradycyjny piernik powinno leżeć w kamiennej lub szklanej misce już od tygodnia albo dwóch, ale dojrzewanie przez 10 do 14 dni też da dobry efekt, wszystkie składniki się przegryzą i piernik na pewno będzie smaczny.
Kupujemy składniki do naszego piernika, a u lokalnego rzeźnika szukamy dużej szynki z kością.
Szynkę nacieramy mieszanką peklującą i odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce. Pamiętamy, żeby od tej pory co 1 – 2 dni obrócić ją na drugą stronę.
Ciasto na pierniki wkładamy do szklanego lub kamiennego naczynia, przykrywamy czystą, lnianą ściereczką. Zapominamy o nim do 20.12.
7-10 grudnia – od piątku do poniedziałku – dwa tygodnie do Wigilii
Codziennie obracamy szynkę na drugą stronę.
Kupujemy ryby i mięso na rosół.
Jest czas na przygotowanie wywaru rybnego i ewentualnie mięsnego. Jest dziś dużo gospodarstw rybackich, możemy dowiedzieć się jaka jest ich oferta: szczupaki, sandacze, liny i zdecydować, które ryby zagoszczą na naszym stole. Ważne jest także żeby zaproponować, które podamy na ciepło, a które trafią do galarety. Pamiętajmy, że takie ryby jak śledzie, łososie czy pstrągi będziemy mogli kupić w sklepach w postaci świeżych filetów jeszcze przed samymi świętami. W niektórych dużych sklepach można kupić lub zamówić same łby i kręgosłupy na wywar. Można też kupić całe ryby, sprawić je i wyfiletować.. Filety chowamy do zamrażalnika. Z resztek, łbów i kręgosłupów gotujemy wywar. Podobnie postępujemy z mięsem. Wywary mięsne potrzebne są tym, którzy przewidują zupy świąteczne oraz do pieczenia i duszenia mięs, a co najważniejsze do galaret. To jest odpowiedni moment żeby kupić nóżki (ścięgniste mięsa) gicze cielęce, szyjki z drobiu itp. Gotowe wywary przelewamy gorące najlepiej do plastikowych pustych butelek po wodzie mineralnej, zakręcamy i zamrażamy. Jeżeli chcemy przelać je do słoików i wstawić do lodówki, to dobrze je wcześniej zapasteryzować, czyli potrzymać słoiki w garnku z gotującą się wodą. Osobiście zawsze stosuję najprostszą metodę „butelkową”.
11-13 grudnia – od wtorku do czwartku – 11 dni do Wigilii
Pamiętamy codziennie o szynce.
Nastawiamy zakwas na żur i chleb. Nacieramy mieszanką peklującą z ziołami mniejsze mięsa, przeznaczone do wędzenia lub pieczenia typu polędwica wieprzowa i wołowa, ozory.
14-17 grudnia – od piątku do poniedziałku – zostaje tydzień do Wigilii, trafiamy na jeden z upiornych weekendów przedświątecznych
Nie piszę tu o prezentach, bo rozumiem, że albo już je mamy albo całą rodziną wybieramy się na zakupy, buszując razem lub osobno po sklepach. Osobiście nie lubię „handlowych” weekendów przed świętami. W dzisiejszych czasach już od połowy listopada sklepy atakują nas świątecznymi dekoracjami, stadami Mikołajów i głośno puszczanymi kolędami śpiewanymi po angielsku. Jeśli można staram się spędzać te dni w domowych pieleszach, bo zawsze znajdzie się coś do zrobienia…
Dalej pamiętamy o szynce!
Nastawiamy zakwas na barszcz, ew. powtórnie na żurek.
Pieczemy ciasteczka imbirowe, pierniczki na choinkę. Dzieci zapędzamy do ozdabiania ciasteczek.
Przeglądamy zastawę i wszystko co mamy do ustawienia na stole. To jest moment, kiedy możemy się zorientować czy przypadkiem nie trzeba jeszcze raz wybielić plam na obrusie, czy aby na pewno mamy potrzebną ilość sztućców i talerzy. Kto ma i chce może się zająć czyszczeniem rodowych platerów.
Gdy wywary i zakwasy są nastawione, a mięsa natarte możemy też pomyśleć o innych koniecznych zakupach (jaja, grzybki marynowane, konfitury, chrzany, musztardy, olej, susz, masło, mąka na wypieki i różne inne produkty). Trzeba porozdzielać zadania demokratycznie, czyli bez słuchania protestów, pomiędzy wszystkich członków rodziny.
Ja osobiście tydzień przed Wigilią zbieram całą rodzinę i przygotowuję farsze do pierogów oraz uszek. Joanna robi ciasto, a potem razem je lepimy. Pierogi i uszka najlepiej zaraz po ulepieniu wrzucić do wrzącej wody na 1 – 2 minuty, odcedzić, osuszyć, polać olejem i zamrozić. Ci którzy nie zrobią tego wcześniej będą skazani na kupne pierogi albo czego nie życzę najgorszemu wrogowi będą je lepić w Wigilię…
18 – 20 grudnia – od wtorku do czwartku – ostatni tydzień przed Wigilią
Obracamy szynkę.
Pieczemy z naszego ciasta dojrzewającego od 6 grudnia prawdziwy, staropolski piernik. Kupujemy opłatek i choinkę, którą przenosimy na taras, do ogrodu lub na balkon.
Dzieci zaganiamy do sprawdzania strat w ozdobach choinkowych. Przeważnie robią to z dużą przyjemnością . Nie zapomnijmy sprawdzić stojaka! Wszystkim udziela się za sprawą aromatu z piernika i choinki atmosfera świąteczna.
W czwartek – dwudziestego sprawiamy śledzie, szczególnie te kupowane z tzw.; beczki, bardzo słone. Mogą się moczyć nawet 48 godzin.
Zlewamy zakwasy do butelek, wstawiamy mięsa na pasztety. Nacieramy ziołami i przyprawami mięsa na pieczyste. Jeżeli chcemy podać marynowanego łososia, to jest to odpowiedni moment, żeby go przygotować i przyprawionego odłożyć do lodówki.
21– 22 grudnia – piątek i sobota– za trzy, a nawet za dwa dni Wigilia
Atmosfera się zagęszcza! Wychodzimy z pracy z perspektywą wolnego, aż do środy, a ci którzy wezmą dodatkowe trzy dni urlopu mogą liczyć na powrót nawet dopiero po Nowym Roku!
Wyjmujemy śledzie, które się moczyły, odcedzamy, dzielimy je na w porcje i zalewamy lekko zakwaszonym olejem.
Mielimy upieczone wczoraj mięsa i pieczemy pasztety.
Ostatni raz przewracamy szynkę na drugą stronę.
Wstawiamy do piekarnika te mięsa, które wczoraj natarliśmy przyprawami.
Karpie z mulistych stawów dzielimy na dzwonka, solimy i obkładamy pokrojoną w krążki cebulą w kamiennym naczyniu.
Mielimy mak do ciast i deserów.
23 grudnia– Ostatnia wolna niedziela! Wigilia już jutro
Wyjmujemy szynkę i pozostałe peklujące się mięsa, płuczemy, osuszamy i zostawiamy w przewiewnym miejscu żeby obeschły.
Korzystając z zamrożonego wywaru obgotowujemy filety z ryb, w tym z naszego karpia obkładanego wczoraj cebulą i robimy galarety oraz galantyny.
Pieczemy chleb i ciasta.
Najwyższy czas, żeby zrobić śledzie marynowane, można też zrobić śledzie w musztardzie i w pomidorach, żeby się do jutra przegryzły.
Co gotujemy?:
Gotujemy kompot z suszu i wystawiamy go w chłodne miejsce.
Gotujemy osobno grzyby i kapustę.
Gotujemy warzywa na sałatkę jarzynową.
Gotujemy namoczony groch i soczewicę.
Pieczemy buraki na ćwikłę, a także do sałatki. Można też przy okazji w tym samym czasie w piekarniku upiec ziemniaki w mundurkach.
Robimy kutię oraz desery makowe.
Na koniec przygotowujemy ćwikłę i gotujemy barszcz.
Jeśli zabrakło nam prezentu dla wujka Franka, to posiłkujemy się Wolnym Członkiem Rodziny (taki jest na wagę złota) i wysyłamy go do przepełnionych sklepów.
24 grudnia - WIGILIA
Dzieci od rana ubierają choinkę. My robimy sałatki, śledzie w śmietanie, te z oleju posypujemy cebulką, doprawiamy jabłkiem i dodatkami do śledzi, robimy tatara z łososia lub ze śledzia. Jest czas na usmażenie ryby. Pieczemy paszteciki. Podgrzewamy barszcz, gotujemy uszka i pierogi, łączymy kapustę z grochem lub z grzybami i doprawiamy.
Domownicy kładą na stole śnieżnobiały obrus z siankiem pod spodem, rozkładają zastawę pamiętając o jednym wolnym miejscu. Na centralnym miejscu na stole mamy opłatek.
Przychodzi najważniejsza chwila, która w każdym domu jest najbardziej wzruszająca i najbardziej intymna. Wspólna modlitwa, życzenia, łamanie się opłatkiem…Każdy z nas ma własne wspomnienia.
Gdy kończy się Wigilia, psy przemawiają ludzkim głosem, a wszyscy zadowoleni, nakarmieni i uśmiechnięci w trakcie śpiewanych kolęd siadają blisko siebie, ja lubię zaczynać pieczenie mięsa. Wkładam do gorącego piekarnika peklowane szynki i polędwice. Podlewam je odrobiną wcześniej przygotowanego wywaru. Im bliżej północy, tym bardziej czujemy jak w domu rozchodzi się zapach pieczonych mięs i czujemy, że tym samym zmienia się menu. Przed nami jeszcze dwa dni prawdziwego ucztowania, chociaż, jak znam życie śledziki i pierogi będą nadal królowały na stole. Przed nami prawdziwy, właściwy odpoczynek, czyli święta.