Ankieta

Co Cię jesienią najlepiej rozgrzewa?
  • Herbata z sokiem malinowym
  • Grzane piwo
  • Grzane wino
  • Partnerka, Partner:-)

Logowanie

Login
Hasło

Refleksje przed Wielkanocą.

Autor: Maciej Kuroń

„Co się tyczy diety, nie dozwolone są następujące płyny i potrawy: tłuste mięso, kartofle, potrawy mączne, strączkowe, mleko, tłuste sery, cukier i słodkie leguminy. Zaleca się jeść: chude mięso, szynka bez tłuszczu, ryby, ser krowi, jaja, zieloną jarzynę, kapustę, sałatę, owoce. Wskazane jest pić mało".
Maria Ochorowicz- Monatowa

 


Dziś kilka słów o jednej z moich ulubionych autorek książek kucharskich – Marii Ochorowicz - Monatowej. Swego czasu pisałem, że nasze dzielne kuchmistrzynie zrobiły dla propagowania polskiej sztuki kulinarnej, a tym samym dla Polski, więcej niż sprzeczający się w czasach niewoli o imponderabilia – panowie. Wśród nich z pewnością wyróżnia się pani Monatowa. Sam miałem przyjemność napisać wstęp do kolejnego wydania, - reprintu jej książki i studiując jej życie muszę stwierdzić, że rzeczywiście była kobietą, nie tylko jak na tamte czasy niezwykłą. Pochodziła ze zubożałej rodziny ziemiańskiej i jako panna Maria Helena Leszczyńska poślubiła w 1888 roku Juliana Ochorowicza, znanego wówczas lekarza i przyrodnika, z czasem trochę zdziwaczałego spirytystę. Zanim jednak doszło do ich rozstania, państwo Ochorowiczowie byli organizatorami spotkań w swoim domu w Warszawie na Nowym Świecie. Doktor – hipnotyzer prowadził w trakcie tych spotkań wykłady i uczone dysputy, a jego żona zajmowała się osobiście podejmowaniem gości. Spotkania te kończyły się przy pięknie i smakowicie zastawionym stole. Już wtedy dał się poznać kunszt kulinarny gospodyni i jej umiejętności artystyczne. Podobnie, nie mniej trafione i budzące podziw, były jej wypowiedzi w trakcie części naukowej spotkań. W każdym razie jej kunszt w dziedzinie dekoracji stołu oraz talent kulinarny wzbudziły takie zainteresowanie śmietanki towarzyskiej Warszawy, że za namową przyjaciół rozpoczęła drukowanie felietonów w piśmie „Bluszcz”, przeznaczonym dla światłych kobiet.

 

Od tego momentu Maria Ochorowicz zaistniała nie tylko jako świetnie władająca piórem propagatorka zdrowego odżywiania, ale również, jako znawczyni i kolekcjonerka dzieł poświęconych gastronomii, nazwijmy to ogólnoświatowej. Podczas kilkuletniego pobytu w Paryżu nadal wysyłała swoje felietony do „Bluszcza”, z tym, że teraz pisała o zwyczajach kulinarnych i biesiadach śmietanki towarzyskiej we Francji. Ze swej strony kobiece pisma we Francji prosiły ją o artykuły na temat kuchni sarmackiej. Nie wiadomo co było przyczyną rozstania z mężem, podobno pani Maria nie akceptowała jego coraz silniejszych skłonności do spirytyzmu. Wiadomo jednak, że w Zakopanem, gdzie często bywała wraz z mężem poznała Henryka Monata, jak wspominają współcześni „o wyglądzie hiszpańskiego granda, chociaż był synem właściciela kantoru wymiany walut z Drohobycza”. Henryk podziwiał Marię, był zafascynowany jej urodą i inteligencją, wspomagał ją w poszukiwaniu bibliofilskich wydań dzieł dawnych kuchmistrzów, aż wreszcie wyznał jej miłość. Żeby zawrzeć związek małżeński Maria Ochorowiczowa musiała zdobyć rozwód. Zmieniła więc wyznanie na ewangelickie, a jej mąż pochodzenia mojżeszowego, z wyboru ateista, ochrzcił się i wtedy wzięli ślub w Wiedniu. Prawda, że prawdziwa miłość pokona wszelkie przeszkody?

 

To właśnie świeży współmałżonek - znawca literatury, krytyk i tłumacz - namówił żonę do wydania ambitnej książki kucharskiej. Pierwsze wydanie „Uniwersalnej książki kucharskiej” ukazało się na początku XX wieku, a przed I wojną światową wydano „Gospodarstwo kobiece w mieście i na wsi”. Maria Monatowa propagowała zdrowe odżywianie, wygłaszała odczyty, a jej „uniwersalna” książka, przyniosła jej rozgłos i doczekała się wielu wydań. Opatrzona ilustracjami autorki, zawierająca wiele cennych uwag, jak prowadzić gospodarstwo, jak dekorować stół, jak ozdabiać potrawy, stała się przewodnikiem dla wielu pokoleń kobiet w Polsce. Dziś również można ją znaleźć w niejednym polskim domu. Sam mam na swojej półce reprint książki Marii Monatowej „Przy polskim stole” z 1910 roku wydany przez Wydawnictwo „Kleks” w 1998 roku. Dla mnie reprint tym cenniejszy, że pisałem do niego wstęp. Całego wstępu nie będę tu przytaczał, tym bardziej, że często się na niego powoływałem. Wspominam w nim o innych heroinach kultywujących polską tradycję poprzez wpajanie podstaw kuchni polskiej: o Lucynie Ćwierczakiewiczowej i Marii Śleżańskiej, o kucharzu Michasiu, którego trzeba szkolić, bo „niemiłosiernie jeść daje”, wreszcie o tym kto gotuje lepiej: kobiety, czy mężczyźni? W świetle naszej ankiety nie śmiem dyskutować z opiniami Gości na mojej stronie, ale przypomnę, że gdy mi mówią, że mężczyźni są lepszymi kucharzami niż kobiety, niezmiennie odpowiadam, że za to gorszymi paniami domu. Wystarczy sięgnąć, do którejkolwiek z XIX - wiecznych książek kucharskich, wchodzących do kanonu naszej literatury kulinarnej, żeby się o tym przekonać.

 

Właśnie jestem na etapie przygotowywania przepisów na śniadanie wielkanocne i w ramach poszukiwania inspiracji korzystam z mojego zaplecza w postaci bogatej biblioteczki, pełnej historycznych rarytasów w rodzaju książek Marii Monatowej. Oprócz porad, jak zorganizować przyjęcie gdy mamy mało służby są tu bardzo aktualne uwagi co zrobić w razie przejedzenia, jak stosować mądre diety oraz gotowe zestawy na śniadania, kolacje i obiady mniej wystawne, gospodarskie i wystawne. Prawdziwa podróż w czasie, uczta nie tylko dla ciała, ale i dla ducha! Dla odchudzających się polecam jeden z zestawów na kolację:

 

Homar z majonezem
Szynka duszona w maderze
Kuropatwy i cietrzewie pieczone
Kurczak po polsku
Sałata, kompot
Krem „Sherry”
Sery, owoce

 

Wasz, wiecznie odchudzający się

 

Maciej Kuroń

 

Mus z zająca

 

Zająca oczyścić, wyżyłować, posolić i udusić ze słoniną, korzeniami i jarzynkami, aby był bardzo miękki. Następnie obrać całe mięso z kości, przepuścić wraz z sosem dwa razy przez maszynkę i przetrzeć przez sito. Gdy zupełnie wystygnie, wlać kieliszek koniaku i ubijać trzepaczką, obłożywszy naczynie lodem. Dodać ubitej na pianę kremowej śmietanki, a gdy masa narośnie, wsypać do niej łyżkę drobno krojonej pistacji, ćwierć kilo ozora lub szynki pokrojonej w kostkę. Wlać ćwierć auszpiku z rozpuszczoną żelatyną i włożywszy do formy blaszanej, której dno wprzód wylać auszpikiem, ubrać plasterkami cytryny, ozorkiem i grzybkami. Zastudzić, przed podaniem pokroić. W sosjerce podać sos tatarski lub cumberland.

 

 

Kotlety baranie faszerowane

 

Pokroić kotlety z kością, zbić je, lekko rozpłaszczając, posolić i popieprzyć. Osobno usmażyć na maśle kilka drobno posiekanych pieczarek i jedną cebulę, wsypać dwie łyżki tartej bułki, garść zielonej pietruszki, trochę soli i pieprzu. Rozbity kotlet posmarować tym farszem, przykryć cienkim plasterkiem słoniny, skropić mocnym bulionem i zawinąwszy w wysmarowany masłem papier pergaminowy, piec na ruszcie przez pół godziny.

 

 

Gołąbki z kiszonej kapusty

 

Prawdziwe ruskie gołąbki przyrządza się z kwaśnej kapusty, która musi być kiszona w całych główkach. Należy dwie główki rozebrać i zawijać farsz w liście. Dusić je na lekkim smaku z grzybów.

 

 

Sałatka japońska

 

Kilka kartofli ugotowanych w łupinach obrać i pokroić w kostkę. Kilka ugotowanych muli pokroić również w kostkę, wymieszać z usiekaną drobno zieleniną (koperkiem, estragonem, pietruszka i szczypiorkiem), zaprawić cytryną, oliwą i kieliszkiem wina. Ułożywszy na salaterce, otoczyć zieloną sałatą, ubrać plasterkami ugotowanych trufli i jajami na twardo. Postawić w zimnym miejscu na 2-3 godzin.

 

 

Schab, czyli polędwica wieprzowa

 

„Półtora kilo schabu z kością posolić, włożyć do rondla na gorące masło i obrumienić. Dodawszy uszatkowanej cebuli, dusić na wolnym ogniu, skrapiając zimną wodą, aż będzie zupełnie miękki. Kto lubi może wrzucić szczyptę kminku. Następnie obsypać schab mąką, zaciągnąć sos, pokroić w plastry, podać z kapusta i kartoflami.”

 

 

Pieczeń wieprzowa duszona

 

Całą szynkę wieprzową lub w kawałku zbić mocno, posolić godzinę wcześniej, włożyć do rondla z włoszczyzną i korzeniami, dodać pół łyżki masła, wkroić cebulę i dusić na wolnym ogniu, aż się ładnie zrumieni i będzie miękka. Potem obsypać ją lekko mąką, podlać rosołem, pokroić w plastry, ułożyć na półmisku i przecedziwszy, polać sosem. Pieczeń taka jest wyborna, jeśli się wkroi jeszcze kilka świeżych pomidorów do duszenia lub doda łyżkę koncentratu pomidorowego. Przed podaniem można wlać pół łyżeczki maggi.

 

 

Sztuka mięsa z chrzanem z pieca

 

Gdy ugotowane mięso jest już miękkie, trzeba je wyjąć, pokroić w plastry, ułożyć na półmisku niklowym lub blaszanym, naokoło ugarnirować kartoflami gotowanymi, zalać sosem chrzanowym z żółtkami tak, aby mięsa nie było widać. Wstawić do gorącego pieca na 20 – 30 minut, aby się z wierzchu przyrumieniło.

 

 

Rozbratel duszony

 

Ćwierć kilowe rozbratle wyżyłować, rozbić pałką, trochę popieprzyć, posolić i obsypać mąką. Całą cebulę, wcześniej sparzoną, pokroić cienko. Zrumienić łyżkę masła w kamiennej rynce, ułożyć w niej rozbratle, przesypując pokrojoną cebulą i dusić na wolnym ogniu, aż się dobrze zrumienią. Potem obsypać jeszcze raz mąką, podlać rosołem, a dla podniesienia smaku można dodać pół szklanki czerwonego wina, pół łyżeczki sosu kabul i maggi. Dusić jeszcze tak długo, aż mięso będzie zupełnie miękkie. Ułożyć je na półmisku, polać sosem, podać z kartoflami i dowolną jarzyną.

 

Wszystkie przepisy pochodzą z książki "Potrawy kuchni polskiej według Marii Ochorowicz – Monatowej" z 1910 roku

 

 

Higieniczne prawidła przy jedzeniu:

 

1. Jadać powinno się, o ile możności, pod wpływem świeżego powietrza, które działa pobudzająco na apetyt. W zimie należy przewietrzyć pokój jadalny, w porze cieplejszej jadać przy otwartych oknach, lub jeśli można, wprost na świeżym powietrzu. Widok nieba i naturyoddziaływa wesoło, dodaje apetytu i pomaga trawieniu.

2. Pokarmów nie należy spożywać zbyt gorących ani zbyt zimnych. Zbyt zimne potrawy, szczególniej tłuste, sprowadzają katar żołądka, potrawy zbyt gorące powodują ciężkie zaburzenia żołądkowe, a nawet owrzodzenie kiszek, zwłaszcza dotyczy to zup zbyt gorących.

3. Nie jadać zbyt słono. Stałe, a zbytnie używanie soli, jest jedną z głównych przyczyn anemii i otyłości.

4. Potrawy powinny być apetycznie ułożone na półmisku i ładnie ubrane, żeby nie tylko żołądek, lecz i oko nęciły. Niedbałe pokrojenie i podanie potraw działa przeciwnie.

5. Potrawy należy dobrze i długo gryźć. Kawałki mięsa, nie dość przeżute, leżą nieraz bardzo długo w żołądku niestrawione. Gladstone, minister angielski dojście swe do podeszłego wieku przypisuje codziennej swej przechadzce i temu, że każdy kęs żuł aż 32 razy.

6.Jeść z umiarkowaniem, nasycić się, lecz nie przesycać.

7. Nie pić wody po tłustych potrawach.

8.Nie zmuszać się i nie jeść bez apetytu, bo to na pożytek zdrowiu nie wychodzi, lepiej jedną porę jedzenia przepuścić.

9. W ogóle nie pić nic wśród jedzenia - zdrowiej jest napić się dopiero w kwadrans po jedzeniu, gdy soki trawienne już pokarm dość przetrawiły. Picie wody podczas trawienia rozcieńcza te soki i zmniejsza ich siłę, a płyny zajmując miejsce pokarmom, rozszerzają niepotrzebnie żołądek.

10.Po jedzeniu najzdrowiej jest w spokoju położyć się trochę w wyciągniętej pozycji lub przechadzać się powoli po pokoju. Ułatwia to ogromnie należyte trawienie . Rzymianie już, którzy sławnie ucztowali, ale dbali nie mniej o swe zdrowie i wygląd, mieli bardzo rozsądne i wypróbowane przysłowie: "post coenam stabis aut mille passus eabis" - "po jedzeniu stój, albo 1000 kroków chadzaj".

 

Według  "Uniwersalnej książki kucharskiej" Marii Ochorowicz-Monatowej, nagrodzonej na wystawie higienicznej w Warszawie w 1910 roku.

Komentarze do tego artykułu:
@ 2008-02-08
Ja kupuję zająca w Sanchemie, a ostatnio udało mi się go zdobyć w Makro. W Sanchemie (hurtownia gastronomiczna, ale można też kupić mniejsze ilości) kupuję zająca przed każdymi świętami do pasztetu.

Pozdrawiam
~Bartek @ 2008-02-07
Drogi Panoe Macieju!!!
a skąd dzisiaj zająca wziąć????Jako człowiek,który interesuje się myślistwem, musze powiedzieć, że jest mało już łowisk, które mogą się pochwalić dobrym jego stanem.Mimo zabiegów myśliwych stan niespecjalnie się poprawia. Mam nadzieje,że jeszcze wrócą czasy, kiedy to zająca będzie można bez problem kupić. Póki co musi wystarczyć królik-jednak to nie to samo
@ 2008-02-07
Ze starych dopisków na marginesie ( dopisek mojej Prababci ) - pamiętać , by talerze dobrze ogrzać przed wydaniem na stół . Fakt ! dobrze jest o tym pamiętać . Potrawy serwowane na gorących półmiskach , nakładane na gorące talerze zdecydowanie lepiej smakiuą . Przydają się te stare książki kucharskie w tym naszym wiecznie zabieganym świecie .
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito