Ankieta

Co Cię jesienią najlepiej rozgrzewa?
  • Herbata z sokiem malinowym
  • Grzane piwo
  • Grzane wino
  • Partnerka, Partner:-)

Logowanie

Login
Hasło

Trzeci Marca

Autor: Maciej Kuroń

3 Marca to dzień urodzin mojego Ojca. Od niepamiętnych już czasów pod koniec lutego w każdym, kolejnym moim domu panuje „wielkie żarcie”. Zawsze wiązały się z tym duże emocje i nie dlatego, żeby menu było specjalnie wyszukane czy wykwintne ale z powodu ilości gości do wykarmienia.
W czasach kiedy nawet mi się nie śniło, że zostanę kucharzem ugotowanie czegoś smacznego i niedrogiego dla ok. 200 osób stanowiło nie lada wyzwanie.

 

Co roku trzeciego marca mieszkanie Kuroniów na Żoliborzu nabierało dziwnych cech. Mianowicie robiło się gumowe, od godziny 20.00 często do 8.00 rano przewijały się przez nie tłumy ludzi. Z kwiatami i butelkami w dłoniach schodzili się i zjeżdżali przyjaciele mojego Ojca z kraju, świata i okolicy. Pełen przekrój społeczny i zbiór osobowości, których wspólnym mianownikiem był wrogi stosunek do władzy ludowej nacechowany najczęściej wzajemnością. Ponieważ Mama i tak miała najwięcej obowiązków domowych, to mnie Ojciec prosił o przygotowanie jednego, konkretnego dania dla całego towarzystwa. Użyjmy eufemizmu: z pieniędzmi było krucho, a nakarmić trzeba było górników, czy stoczniowców, którzy cały dzień tłukli się do Warszawy pociągami i byli po ludzku głodni, ale też razem z nimi zachodnich dyplomatów, dziennikarzy i profesorów, znanych reżyserów i pisarzy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Moim zapleczem była malutka kuchnia na Mickiewicza, jeden, specjalnie na takie okazje kupiony garnek i stara kuchenka gazowa z nie domykającym się piekarnikiem. Pewnie dlatego, kiedy po paru latach zobaczyłem wyposażenie kuchni Amerykańskiego Instytutu Kulinarnego w pierwszej chwili ryknąłem śmiechem.

 

Najczęściej przygotowywaną potrawą był owego 3 marca „słynny” pilaw a’la rodzina Kuroniów, a to dzięki pobliskiej, taniej jatce, gdzie bez kartek i niedrogo można było kupić baraninę. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych miałem też zaprzyjaźnione fermy baranie, gdzie kupowałem całe tuszki. Pilaw ma tę wielką zaletę, że im tłustszy, tym jest lepszy. Dlatego często dostawałem wcześniej zamrożone kawałki tłustego barana. Do pokrojonego w kostkę i zesmażonego mięsa oraz tłuszczu można dodać mnóstwo cebuli, czosnku, marchewki, kwaśnych jabłek i pomidorów. Zmorą realnego socjalizmu był ryż, który najczęściej był stary i ohydny. Często dodany nawet godzinę przed wydaniem był twardy i niejadalny. Dlatego na wszelki wypadek robiłem wywar na baranich kościach i podgotowywałem ryż 5-10 minut przed dodaniem. Miało to te zaletę, że całość gotowało się krócej, co zapobiegało przypaleniu, które biorąc pod uwagę wielkość gara i rozmiary kuchenki czaiło się w każdym kącie. Pilaw obowiązkowo był piekielnie ostry bo:

 

- Jubilat uwielbiał, kiedy żarcie wypalało dziury w obrusie
- musiał rozgrzewać zziębniętych gości
- zachęcać do konsumpcji mięsa nie zawsze najwyższej jakości: Gellaci czy Fatimy.*

 

Przy obecnych cenach baraniny nie namawiam nikogo by pilawem skarmiał tak liczne spędy towarzyskie, ale namawiam, żeby szczególnie zimową porą pilaw zagościł na Państwa stole.
Ja też w tym roku zaserwuję go przyjaciołom, którzy przyjdą na rocznicę urodzin Ojca.

 

- 1 kg baraniny lub tłustej jagnięciny*
- 4 duże cebule
- główka czosnku
- 4 marchewki
- 3 kwaśne jabłka
- 1 kg pomidorów lub 2 puszki pomidorów pelati lub con casse
- 2 szklanki ryżu
- 1 litr wywaru ( kostka w ostateczności )
- sól, ostra papryka, olej do smażenia

 

*sam ostatnio często korzystam z kupnej mielonej jagnięciny, której cena jest nader przystępna

 

1. Mięso kroimy w kostkę i podsmażamy, jeżeli jest tłuste możemy zrezygnować z oleju.
2. Dodajemy pokrojoną w grubą kostkę cebulę i czosnek i dusimy ok. 10 minut (miłośnicy mogą podlać czerwonym wytrawnym winem).
3. W garnku lub naczyniu do zapiekania na dnie układamy mięso z cebulą i czosnkiem.
4. Na mięsie kładziemy utarte marchewki oraz cząstki jabłek bez gniazdek nasiennych ale nie obierane, sparzone, obrane i pokrojone w kostkę pomidory.
5. Całość przykrywamy ryżem i zalewamy mocno doprawionym wywarem na kościach lub ew. z kostki (wywar musi być słony, ostry).
6. Pilaw gotujemy lub lepiej zapiekamy w piekarniku min. 1 godzinę.


Komentarze do tego artykułu:
@ 2008-03-15
Dzięki serdeczne
@ 2008-03-15
Tak, zimą zawsze korzystam z pomidorów z puszki (krojonych lub obranych ze skórki). Są zbierane wtedy gdy są w danym miejscu najtańsze, czyli po prostu dojrzałe i wygrzane na słońcu. Oczywiście do potrawy dodajemy całą zawartość razem z sokiem.
Pozdrawiam
~Halszczak @ 2008-03-10
Panie Maćku nie omieszkam skorzystać z Pańskiego przepisu, bo pilaw uwielbiam, mam tylko pytanie, czy można dać nasze pomidory w puszce?
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito