Ankieta

Co Cię jesienią najlepiej rozgrzewa?
  • Herbata z sokiem malinowym
  • Grzane piwo
  • Grzane wino
  • Partnerka, Partner:-)

Logowanie

Login
Hasło

Wielkanoc

Autor: Maciej Kuroń

Jestem stworzeniem niezwykle rodzinnym i towarzyskim, dlatego od lat święta Bożego Narodzenia spędzam we własnym domu. Sam przygotowuję potrawy i dbam o odpowiednią atmosferę. Są to święta niezwykłe i zawsze cieszę się na nie jak dziecko. Inaczej wygląda mój stosunek do świąt Wielkanocnych, świąt z religijnego punktu widzenia ważniejszych, jednak mniej celebrowanych. Ich wiosenne usytuowanie budzi we mnie tęsknotę za podróżą i ujawnia się wtedy druga strona mojej natury, ogólnie rzecz ujmując – włóczykijstwo. Budzi się zresztą nie tylko we mnie, bo cała przyroda się budzi. A najpiękniej się budzi w Tatrach.

 

Tak jak kulinarnie Wielkanoc oznacza własnej roboty białą kiełbasę i szynkę z kością, tak najpiękniejszym symbolem wiosennej przyrody są tatrzańskie hale, niebieskie od krokusów. W moim dzieciństwie czułem atmosferę świąteczną u babci Boruckiej, gdzie przygotowywano pyszne kiełbasy i peklowane szynki, u dziadków Kuroniów dla odmiany, święta obchodzono mniej uroczyście. W naszym domu z Joanną staramy się spędzać święta niezwykle tradycyjnie. Pomimo protestów młodszej latorośli co roku przyrządzamy własnoręcznie zapeklowane, a potem uwędzone wędliny, ryby w galarecie, mięsiwa pieczone, duszone, bigosy, jaja faszerowane, barszcze i żurki. Oczywiście wszystko przygotowuję w ogromnych ilościach, bo każdy gość jest u nas mile widziany, a po dziadku Kuroniu hołduję dewizie, że „gościa lepiej zabić niż nie nakarmić”.

 

Święta Wielkanocne są u nas mniej tradycyjne, w tym sensie, że sami często wyjeżdżamy żeby w tym czasie odpocząć z dala od domu, ale święta Bożego Narodzenia obowiązkowo spędzamy w rodzinnym gronie. No i oczywiście pomiędzy świętami mamy wspaniałe zapusty, czyli karnawał, kiedyś pełen kuligów i maskarad. U mnie w domu jest to okres częstych odwiedzin znajomych i przyjaciół, których podejmuję własnymi bigosami i nalewkami. Mięsopusty, czyli ostatki, żegnające nas z karnawałem, a wprowadzające w okres długiego postu, przebiegają u mnie pod znakiem tłustych potraw mięsnych.

 

Na zakończenie chciałbym opowiedzieć, jak zorganizowałem swego czasu taki świąteczny, wiosenny wyjazd z grupą przyjaciół. Wynająłem dla mojej rodziny i znajomych (około trzydziestu osób) schronisko w Jesennikach po czeskiej stronie. Bawiliśmy się wspaniale. Żywiono nas świetnie. Były to cudowne knedliki z sosami, gulasze itd. I to wszystko, wstyd powiedzieć w czasie postu. Widząc to, moi koledzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce, ponieważ wyglądało na to, że w kwestii polskich zwyczajów i religii nasi uroczy gospodarze są zupełnie nie zorientowani. Dwa dni przed Wielkanocą poddali szefa kuchni religijnemu przeszkoleniu. Przy pysznym czeskim piwie i beherowce, niczym misjonarze, wyjaśniali zasłuchanemu Honzie tajemnice postu, zmartwychwstania i symbolikę świątecznego jajka. Dyskusja, mimo pewnej bariery językowej, była ożywiona. W niedzielę, kiedy wszyscy wypucowani, ogoleni i wystrojeni zasiedli w jadalni, zauważyłem błysk triumfu na twarzach „misjonarzy”, bo przed każdym na talerzu leżało jajko na twardo, a sala była odświętnie udekorowana. Złożyliśmy sobie życzenia, podzieliliśmy się jajkiem i czekamy na dalszy ciąg, ponieważ tu zawsze śniadanie składało się z wielu dań. Po jakimś czasie żołądek zaczął o sobie przypominać, a w sercu kołatać niepokój, bo w kuchni panowała dziwna cisza. Wizyta na zapleczu potwierdziła nasze najczarniejsze przeczucia. Kuchnia świeciła pustkami. Jak się później okazało, kucharze z dużą życzliwością przyjęli dziwną fanaberie gości, aby świąteczną niedzielę uczcić postnym jajkiem! Aż do obiadu nasi „misjonarze” starali się nie wchodzić nam w oczy.

Komentarze do tego artykułu:
@ 2008-03-18
ksiazke o " Wielkanocy ...." mozna kupic w sklepie Agory w Warszawie, ale
Panie byly tak jmile jak dzwonilam ze chcialy mi ja wyslac do domu - powodzenia w zdywaniu ksiazki i udanych swiat ......i
~Daniela @ 2008-03-18
Artykuł bardzo ciekawy i napisany z dużą dawką humoru .W ubiegłym roku kupiłam pana książeczkę "Potrawy wigilijne" i tak dobrych pierogów jak zrobione na podstawie pana przepisu nigdy nie jadłam!!!. Niestety , nie udało mi się zdobyć wydania "Potrawy na Wielkanoc" ale będę posiłkować się przepisami z pana strony internetowej, Pozdrowienia
@ 2008-03-14
To też miało swoją wymowę....musieliście oczyścić się po tym gulaszowo-knedlowym obżarstwie :)))) pokuta po czesku
hmmmm....wiosna w Tatrach ......rozmarzyłam się.....
Komentarze mogą dodawać tylko zarejestrowani i zalogowani użytkownicy.
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito