Dla wielu z nas zbliża się najważniejszy moment roku. Tak się składa, że także dla nas Wigilia i Boże Narodzenie są okresem jedynym w swoim rodzaju i wyjątkowym. I zastrzegamy jednocześnie, że nie mamy tutaj na myśli wyłącznie ich religijnego znaczenia, a raczej niepowtarzalny, rodzinny charakter. Wartość tym bardziej cenną obecnie, gdy w codziennym zabieganiu coraz trudniej jest nam znaleźć czas dla rodziny i najbliższych. Wiemy to z własnego doświadczenia. Jesteśmy na co dzień niezwykle zapracowani, od rana do wieczora pracujemy w naszej, rodzinnej firmie cateringowej. Gdy mamy mniej gości biegamy ze spotkania na spotkanie, a dodatkowo w weekendy, niejako „na deser” prowadzimy pokazy gotowania. No i w mniej więcej takim szaleńczym tempie gnamy do popołudnia 24 grudnia. Na nasze szczęście, w tym właśnie momencie świat gwałtownie zwalnia i nareszcie możemy poświęcić się wyłącznie rodzinie. To właśnie święta Bożego Narodzenia są dla nas domeną rodzinności i wspólnego, domowego biesiadowania, w odróżnieniu od świąt Wielkanocnych, które to spędzamy w rozjazdach i różnych zakątkach Polski. Już od bez mała 10 lat każdą kolejną Wigilię spędzamy rodzinnie w Izabelińskim domu.
Rokrocznie nadchodzące Boże Narodzenie rozpoznajemy bez zaglądania do kalendarza, dużo wcześniej i to na wiele sposobów. Szarość i melancholia za oknem, szybko zapadający zmrok i pierwsze przymrozki, to sygnały, które otrzymujemy z natury. Rozświetlające się miasto, kolorowe choinki, świąteczne dekoracje, wszędobylscy mikołajowie i aniołki, to znak naszej cywilizacji, a u nas w domu? U nas w domu, święta niezmiennie witamy zapachem i utartymi rytuałami. Kiedy w naszym domy wyczuwa się zapach suszonych grzybów, kiszonej kapusty, korzennych przypraw do piernika i naszych niezrównanych śledzi po skandynawsku, to znak że święta są już naprawdę tuż tuż. Wtedy właśnie rozpoczynamy domowe rytuały, niezmienne od lat, rozpisane skrupulatnie na osoby… Tak więc pierwszym wśród rytuałów jest najmniej lubiany przez wszystkich Rytuał Porządków Domowych – jesteśmy za niego odpowiedzialni solidarnie i w miarę możliwości dzielimy się nim po równo. Drugim z kolei jest Rytuał Czerwonego Barszczu, rozpoczynający się na długo przed wigilią, no i kolejne: Rytuał Nacierania Mięsa, Rytuał Szynek i Kiełbas pracowicie wędzonych następnie w owocowym dymie przydomowej wędzarki, Rytuał Ryb w Galarecie i Pierogów – domena naszej Mamy, Rytuał Śledzi w Trzech Sosach, Rytuał Słodkości – od kilku lat pielęgnowany przez naszą siostrę Gaję…
Gdy wszystko jest już gotowe, gdy spiżarnia jest pełna pyszności, gdy choinka rozświetla pokój a na niebie rozbłyska pierwsza gwiazdka, pozostają dwa ostatnie rytuały. Pierwszy z nich to Rytuał Kominka. Nie wyobrażamy sobie świąt bez ciepłych i radosnych płomieni i cichych trzasków palących się szczap drewna. Rozpalony kominek to dla nas nie tylko ciepło i blask z niego bijące, co przede wszystkim, na równi z dodatkowym miejscem przy stole, forma naszej pamięci o tych, którzy z różnych powodów nie mogą być razem z nami. Kiedy jesteśmy zgromadzimy się wszyscy, przy odświętnie udekorowanym stole rozpoczynamy ostatni rytuał – Rytuał Łamania się Chlebem. Odkąd pamiętamy, to właśnie chlebem a nie opłatkiem dzieliliśmy się w każde święta. Żadna inna chwila nie dostarcza nam, tak wielu pozytywnych emocji i wzruszeń - tyle wspomnień i dobrych życzeń krąży wtedy po naszych głowach. To już ostatni ze znaków oznajmujących nadejście świąt. Boże Narodzenie nadeszło!
Boże Narodzenie zrównuje ludzi, zanika różnica wieku. Na co dzień nie zawsze udawało się nam – małym brzdącom - swobodnie porozmawiać z ojcem czy dziadkiem, a w Wigilię wszystko było możliwe.
Boże Narodzenie większości rodaków kojarzy się z ogromem jedzenia i co się z tym wiąże przejedzeniem. To chyba normalne, bo jak tu nie jeść, kiedy stoły uginają się pod ciężarem wszelakich, możliwych smakowitości. W końcu przygotowujemy się do tych świąt tygodniami! Nas samych problem ten dotyczy w małym stopniu, tak samo jak zapewne wielu gospodyń przygotowujących posiłki. Po wielodniowych przygotowaniach i długotrwałym gotowaniu często nasze posiłki kończą się po spożyciu zaledwie kilku kęsów ulubionej potrawy. Ale, ale… Rozkręcamy się z kolejnymi dniami, i kiedy na stole zaczynają królować pieczenie, zrazy, ptactwo, duszona jagnięcina, czy nóżki wieprzowe my także zaczynamy ulegać urokom stołu.
Tegoroczne święta będą miały dla nas charakter szczególny. Dokładnie rok temu odeszła najbliższa nam osoba i wolne miejsce przy wigilijnym stole będzie przeznaczone, po raz pierwszy, także dla Niego.
Wszystkim naszym sympatykom życzymy Wesołych Świąt i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.
Jan i Jakub Kuroniowie