Tytuł brzmi dość złowieszczo, ale prawda jest taka, że po świętach postanowiłem zrobić przegląd mojej piwnicy, a trzeba wiedzieć, że w piwnicy mam pomieszczeń co niemiara i łatwo się w niej schować, a nawet celowo zgubić.
Mamy nawet jedno pomieszczenie nazywane Burkina Faso, do którego często podąża moja dziatwa i tam potrafi przebywać od rana do wieczora, chroniąc się przed rodzicielskim okiem. Domownicy wiedzą, że najchętniej przemieszczam się po parterze mojego domu i poziomy zmieniam tylko w razie konieczności, więc w piwnicy można się schować przede mną na dobre. Tak jest zimą …
No właśnie, zimą nie schodzę, bo i po co, ale nadchodzi wiosna, zapowiedź lata i ciepłych wieczorów. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą , że zbliża się wielkimi krokami mój ulubiony sezon przesiadywania na tarasie i tym samym biesiadowania przy grillu. Chcąc nie chcąc po Wielkanocy zwykle schodzę po wąskich schodach do domowych lochów, żeby sprawdzić jakie są straty w sprzęcie i w ludziach. Zszedłem i oniemiałem…
Ze zdumieniem przyjrzałem się domowym regałom uginającym się pod ciężarem pustych słoików po fantastycznych ogórkach, przecierach pomidorowych, tudzież pomidorowych sosach, po suszonych grzybach, konfiturach i miodkach, pustym balonom po nalewkach i winie, osieroconym kijom na których jeszcze kilka dni temu suszyły się pęta kiełbas… Teraz naprawdę niczym Koszałek Opałek poczułem, a raczej zobaczyłem wiosnę w moim domu.
Dziarskim krokiem przeszedłem do garażu, który wraz ze zwiększaniem się gabarytów mojego kolejnego samochodu przestał być garażem i stał się znakomitym schowkiem dla Wszystkiego Co Się W Domu Nie Mieści. Na samym środku stoi On – wielki, okrągły grill na węgiel o średnicy ponad półtora metra, dalej w kącie grill gazowy i pod ścianą jeszcze dwa, małe grille rodem z Carrefoura, czy jakiegoś Leclerca. Toż to nic tylko grillować, zapraszać, częstować i biesiadować.
Równocześnie jako dobry gospodarz postanowiłem nie zwlekać z uzupełnianiem pustych słoików. Wprawdzie na razie nie ma szans na dobre dojrzałe ogórki, czy pomidory, ale trzeba już przejrzeć zasoby szkła, a poza tym można przygotować nalewkę farmaceutów, czy chociażby nalewkę na mrożonych wiśniach…
Rozkręciłem moją wyobraźnię do granic możliwości i postanowiłem, że najbliższe tygodnie spędzę z najbliższymi na czyszczeniu sprzętu do grillowania, chyba, że.. No właśnie, chyba, że domownicy w obawie przed nieoczekiwanym zatrudnieniem przeniosą się na wyższe piętra. Nie szkodzi, wtedy popracuję w piwnicy sam, rozmyślając o trudach naszego kruchego żywota. Wiem, że gdy wyjdę na powierzchnię, postawię grilla na tarasie i wokół rozejdzie się zapach pieczonej karkówki, to prędzej czy później i tak zobaczę wszystkich na tarasie…
Od dziś pierwsze porady i przepisy dla miłośników grillowania, a poniżej kilka potraw "przy ognisku"