|
|
Nie bez powodu dość prowokacyjnie rozpocząłem na Forum wątek ”Kiedy zaczynacie myśleć o Wigilii?”. Tak jak się spodziewałem Małgoś natychmiast odkurzyła wątek: ”Menu na Wigilię” i zaczęło się! Wprawdzie dopiero początek grudnia, ale już zaczynamy myśleć o świętach. Udziela nam się atmosfera przedświąteczna narzucana przez duże sklepy, które oferują specjalne promocje, tudzież przez naszych rajców, którzy w wielu miastach już nakazali zawieszanie świątecznych ozdób na placach i ulicach. Przygotowania do Wigilii trzeba rozpocząć odpowiednio wcześniej. Radzę najpierw zasiąść całą rodziną do przeczytania opowiadania Tove Jansson „Choinka”, a potem przygotować Plan Operacyjny na Najbliższe Święta. Ja osobiście zaczynam myśleć o Wigilii zaraz po Świętach Wielkanocnych, kiedy po raz kolejny wyrzucam sobie, że narobiłem za dużo jedzenia. Sam sobie tłumaczę i usiłuje wbić do łepetyny, że nie trzeba robić dwudziestu, trzydziestu potraw, że nie wszystko muszę zrobić własnoręcznie, że przecież można już zdobyć całkiem przyzwoite półprodukty, a nawet zamówić niektóre dania u naszych ulubionych dostawców. Szkoda gadać! Marzenia ściętej głowy!
2007-12-03, Autor: Maciej Kuroń
Przygotowania do świąt zaczynamy od narady bojowej i sporządzenia Planu Operacyjnego. Ku przestrodze czytamy sobie opowiadanie Tove Jansson „Choinka” albo przypominamy poprzednie święta. Zapisujemy ilu gości przewidujemy na Wigilię, ile w późniejszych dniach świątecznych, co kto z nas lubi najbardziej (nie chodzi tylko o kulinaria), jaki przygotujemy jadłospis. W domu mojej Babci kiedy przy wigilijnym stole zasiadało ponad 20 osób moje ciotki organizowały kilka tygodni wcześniej, w tajemnicy przed dziećmi losowanie prezentów, żeby każdy dostał jeden porządny i wymarzony prezent zamiast dwudziestu niepotrzebnych drobiazgów. Wszystkie uwagi skrupulatnie spisujemy.
2007-12-02, Autor: Maciej Kuroń
Ten felieton jest dla mnie szczególnie trudny i osobisty. 23 listopada mija 25 rocznica śmierci mojej Matki. Minęło tyle lat, a ja widzę Ją we wspomnieniach uśmiechającą się do mnie, czy do Ojca. Do dziś dowiaduję się od moich i Jej przyjaciół, jak ważną osobą była dla wielu ludzi. Gdy mam o niej opowiedzieć, to tak, jakbym miał pisać o Emilii Plater, a przecież była to moja kochana Mama. Była bardzo ciepła. Roztaczała to ciepło dookoła i wtapiała w nie otoczenie. Jako kobieta i matka niewątpliwie była osobą spełnioną, kochała mnie i kochała mojego Ojca. Wspierała go przez cały czas Jego działalności, chociaż musiało Jej być ciężko, gdy była młodą dziewczyną, wreszcie żoną wielokrotnego recydywisty politycznego, odsiadującego kolejne wyroki. Nigdy się nie skarżyła, zawsze uśmiechnięta, piękna. Taką Ją pamiętam ja, i taka jest we wspomnieniach naszych licznych znajomych i przyjaciół. Jako osoba spełniona umiała oddać tę miłość i ogrzać w niej wszystkich, którzy znaleźli się w pobliżu. Zresztą atmosfera, jaka panowała w domu na Mickiewicza, była miła za sprawą Gai, o której wszyscy mówili, że matkowała każdemu, wszystkim moim kolegom i kolegom Ojca którzy trafiali do naszego domu od samego początku działalności opozycyjnej.
2007-11-21, Autor: Maciej Kuroń
Zbliża się 11 Listopada – Święto Niepodległości i sam fakt zbliżania się kolejnej rocznicy tego wielkiego wydarzenia, jakim było odzyskanie niepodległości przez Polskę natchnął mnie do napisania felietonu o tym, jaki był udział w tej walce naszej narodowej kuchni. Nie przesłyszeliście się, albo raczej: dobrze przeczytaliście. Przewrotnie zatytułowałem felieton ”Między nami kobietami”, gdyż to one właśnie, kobiety, były krzewicielkami patriotyzmu, pielęgnując kulinarną tradycję narodową. Mężczyźni, jak to mężczyźni, wyciągali co i raz zakurzone armaty, oliwili broń, wymyślali proch i szli bić się w dosłownym znaczeniu tego słowa. Kobiety zostawały na zupełnie innym froncie. Czekały, a czasami nie doczekiwały się swoich walecznych towarzyszy życia, którzy popadali w syberyjską niewolę albo pozostawali na Polach Chwały. Wtedy to, czekające na ich powrót kobiety nosiły na znak żałoby po nich i po Ojczyźnie skromną żeliwną biżuterię: krzyże i obrączki na znak, że pamiętają, pozostawiały wolne miejsce przy stole wigilijnym dla nieobecnego zesłańca albo poległego bohatera. I to one właśnie musiały zmagać się z codziennością, częstym niedostatkiem, z głodną czeredą dzieci. Niezależnie od pozycji społecznej utrata niepodległości dotknęła wszystkie warstwy społeczne.
2007-11-08, Autor: Maciej Kuroń
Gdy byłem młodym harcerzem, to, jak pamiętam zawsze wieczorem 31 października dojeżdżaliśmy całą drużyną gdzieś w okolice Babic, Mościsk, czy może Wólki Węglowej. Stamtąd maszerowaliśmy poboczem szosy i przez las w kierunku na Palmiry. Szło się cały wieczór, wreszcie pół nocy, żeby dojść na groby i krzyże pomordowanych tam w czasie wojny ofiar, ludności cywilnej rozstrzelanej przez Niemców. W czasie okupacji miejsce to było nazywane jednym z warszawskich pierścieni śmierci. Pamiętam, że, jak zwykle zresztą 1 listopada, robiło się okrutnie zimno, często spadał deszcz ze śniegiem albo przynajmniej szybko zamarzająca mżawka. Drzewa wyglądały zupełnie nierealnie, jak jakieś zjawy. My byliśmy bardzo młodzi, zmęczeni i trochę przestraszeni opowieściami druha zastępowego, czy drużynowego. Nawet jeśli któryś z nas udawał chojraka, to przeważnie szedł z przysłowiową duszą na ramieniu. Na miejsce trafialiśmy na ogół dobrze po północy i jako pierwsi odwiedzający groby najpierw je sprzątaliśmy, potem zapalaliśmy znicze, a gdy już wszystkie obowiązki były wypełnione, zmarznięci siadaliśmy gdzieś z boku i każdy z nas wyciągał, co tam kto miał: kanapki, termosy z herbatą. Pamiętam, że z wiekiem przestałem się krępować wcinać te pajdy chleba wśród krzyży i natrętnych refleksji o życiu i śmierci.
2007-10-31, Autor: Maciej Kuroń
Święto Wszystkich Świętych jako pamięć o zmarłych wprowadził w 834 roku papież Grzegorz IV. Tradycja Wszystkich Świętych ma swój początek w starym celtyckim święcie, które oznaczało początek nowego roku. Celtowie byli rolnikami i dla nich żniwa, a więc i nowy rok zaczynał się sianiem ozimin. Według Biblii potop rozpoczął się siedemnastego dnia drugiego miesiąca- miesiąca odpowiadającego w przybliżeniu naszemu listopadowi Tak więc w rzeczywistości początek temu świętu dało składanie hołdu ludziom, którzy zginęli w kataklizmie potopu. Wszystkich Świętych /Kościół Katolicki, Episkopalny i Luterański/ - to cześć dla wszystkich świętych w niebie (tych znanych i tych nieznanych). Halloween oznacza dzień przed Wszystkimi Świętymi, czyli 31 października. Czasem określa się też nazwą Hallowmass (ze staroangielskiego Hallow, co oznacza uświęcać). Święto Halloween wywodzi się z pogańskiego, celtyckiego obyczaju All Hallow's Eve. W XIX w przywędrowało do Stanów Zjednoczonych gdzie do dziś jest obchodzone najhuczniej.
2007-10-30, Autor: Redakcja
Demokracja, i owszem przydała się w niedzielę i dzięki niej nie będę musiał więcej patrzeć na niektórych pseudo polityków, ani wysłuchiwać z ich ust żadnych inwektyw, to znaczy jeśli nawet inwektywy będą, to trudniej będzie ogłaszać je wszem i wobec na całą Polskę, używając do tego celu publicznej telewizji. Poza tym wreszcie przestaję numerować Rzeczypospolite, bo już się bałem, że na starość nie spamiętam, czy żyję w XIX, czy np.: w XXV Rzeczypospolitej, narażając się przy tym na ostracyzm towarzyski, a w najlepszym razie na podejrzenia o współpracę z jakimś Alzheimerem. Swoją drogą, czy telewizja jest jedynym dość powszechnie używanym narzędziem służącym obrażaniu bliźnich, otóż do takich narzędzi doszedł Internet, który jest wszędobylski, demokratyczny, ma niczym nieograniczone możliwości i jak zauważyłem, przynajmniej pozornie zapewnia anonimowość. Ostatnio natrafiłem na prawdziwą perełkę, natrafiłem na dyskusję: "Jak na Was wpływa oglądanie programu kulinarnego, w którym swoje przepisy prezentuje bardzo gruby kucharz?"
2007-10-24, Autor: Maciej Kuroń
Faktycznie, nie obsługiwałem angielskiego króla, cesarza Japonii, nie mam już szans na obsłużenie Franciszka Józefa, cesarza Wilhelma ani prezydenta Reagana. Za to przy okazji spotkań, wieczorów spędzanych na dyskusjach o przyszłość, obsługiwałem przyjaciół moich Rodziców, wśród których znaleźli się czołowi przedstawiciele polskich artystów i polityków. Ich nazwiska pojawiają się często na pierwszych stronach gazet i wiem, że jestem nielada pożywką dla tabloidów, chcących znać preferencje każdego nieszczęśnika pojawiającego się co i rusz na pierwszej stronie, przy czym preferencje kulinarne też są nieźle notowane. Innymi słowy, gdybym chciał, to snułbym tę rzekę wspomnień, niekończącą się opowieść, kto z kim i dlaczego i co żarł w tych okolicznościach przede wszystkim…
2007-10-16, Autor: Maciej Kuroń
Wydawać by się mogło, cóż prostszego niż blin, którego sama nazwa plasuje na dość niskiej półce kulinarnych rarytasów. Przygotowałem najprostszą formę blinów gdyż napięty program i ograniczone wyposażenie techniczne nie dawały możliwości zbyt wielu gastronomicznych fajerwerków. Nie myliłem się, już początkowa mina mojego przyjaciela zwiastowała niezłą burzę. Co prawda bliny według publiczność wyszły wyśmienite, ale oliwy do ognia dolał przygodny obserwator twierdząc, iż prawdziwe bliny smaży się tylko z ziemniaków, tak jak to robi jego babcia na Litwie. Tego tylko brakowało! Dyskusja na temat składu i pochodzenia tego kresowego przysmaku skończyła się o świcie. Kwestią pryncypialną stał się gatunek mąki używanej do wypieku blinów.
2007-10-09, Autor: Maciej Kuroń
Wśród potraw, które zyskały światową sławę, są proste i wyszukane, tanie i kosztowne.. Podobno deser "Piękna Hellena" wspaniały deser wymyślono na cześć Heleny, córki Ledy i Zeusa, która była nagrodą Afrodyty dla królewicza trojańskiego Parysa i przyczyną upadku Troi. Czy jednak na pewno twórcy deseru chodziło o tę właśnie Helenę, najpiękniejszą z kobiet, kiedy jej imię zestawił z gruszką? Kto wie, może właśnie "kobiecy" kształt owocu, jego kuszący zapach i słodycz skojarzyły mu się z tym uosobieniem kobiecości? Deser ten powstał w 1864 r. z okazji paryskiej premiery operetki Offenbacha "La Belle Hélene", której tytułową postacią jest Helena trojańska. Wydaje się więc, że istotnie chodzi o bohaterkę "Iliady" Homera i mnóstwa późniejszych dzieł literackich, muzycznych i plastycznych. Restauratorzy paryscy raczyli wtedy gości wielką liczbą potraw o nazwie Belle Hélene
2007-10-08, Autor: Barbara Kozłowska
|
|