Ankieta

Co Cię jesienią najlepiej rozgrzewa?
  • Herbata z sokiem malinowym
  • Grzane piwo
  • Grzane wino
  • Partnerka, Partner:-)

Logowanie

Login
Hasło

Kuchnia cesarska Katarzyny Wielkiej

Katarzyna Wielka, caryca Rosji, despotka i przyjaciółka filozofów, przebiegła w polityce, znawczyni malarstwa i nienasycona kochanka. Żelazną wolą, inteligencją i odwagą zawsze osiągała wszystko czego pragnęła. Niemka w której nie płynęła kropla krwi rosyjskiej stała się „ mateczką” Rosji. Obdarzona bujnym temperamentem nigdy nie ulegała nałogom, zaspokajała tylko swoje naturalne apetyty. Nigdy nie była smakoszem i nie przywiązywała wagi do jedzenia, chociaż jadała przecież potrawy najwytworniejsze, jej dwór słynął z wszelkiej obfitości, w którym nie żałowano na wystawne przyjęcia a rozrzutność władczyni była powszechnie znana. Ale w życiu prywatnym, chociaż miała go bardzo niewiele, miała przyzwyczajenia raczej skromne
2007-07-29, Autor: Biruta Markuza

Wakacje w Warszawie

Swego czasu czytałem felieton Antoniego Słonimskiego, pochodzący z „Jednej strony medalu”, traktujący o tym, jak to wszyscy wyjeżdżają na wakacje, a on zostaje sam w Warszawie. Tak się składa, że mamy pewną część wakacji za sobą w związku z czym niektórzy szczęśliwcy właśnie teraz wylegują się na plażach i łąkach świata. Czy to jednak znaczy, że pozostali, ci tuż po urlopach lub jeszcze długo przed mają się czuć nieszczęśliwi w Warszawie, czy w innym dużym mieście? Otóż nie! Wprawdzie dreptanie po rozgrzanym asfalcie, w stojących słupach falującego powietrza nie należy do moich ulubionych zajęć, a w dodatku piszę ten felieton w lipcowy, upalny dzień, przed wyjazdem na Wyspy Alandzkie, więc jak mogę zaklinam rzeczywistość fragmentem wiersza Gałczyńskiego. Czy to pomoże? Otóż nie! Wprawdzie dreptanie po rozgrzanym asfalcie, w stojących słupach falującego powietrza nie należy do moich...
2007-07-29, Autor: Maciej Kuroń

Z czym na wakacje i z czym do ludzi?

W chwili, gdy czytacie te słowa ja dygocę z zimna lub grzeję się pod gościnnym słońcem alandzkim… Pisałem ten felieton przed wyjazdem, a za oknem w Izabelinie panowała iście jesienna aura. Teraz, no właśnie, w którym teraz, tym gdy piszę, czy tym gdy materiał trafia na stronę, raczej w tym drugim TERAZ, mam nadzieję, że wygrzewam się i mruczę z zadowolenia na alandzkiej łódce. Wrócę jednak do momentu pisania, otóż, kolejny raz mozolnie przygotowuję się do wyprawy. Przygotowałem sobie cały ekwipunek łącznie z moim ulubionym harpunem, o którym wspominałem w jednym z wcześniejszych felietonów. Natomiast Joanna poświęciła się bez reszty przygotowywaniu prowiantu na tę całą eskapadę. Prowiantu potrzeba nam sporo, bo wyjeżdżamy całą rodziną, czyli my z Joanną i cała czwórka naszych dzieci: Gaja, Kacpi, Kubuś i Jaś. Wydawało mi się, że dzieci coraz rzadziej będą z nami jeździć, a tu masz!
2007-07-16, Autor: Maciej Kuroń

Niech w Zatoce Kurońskiej stale świeci słońce!

Jak widzicie na serio zająłem się Alandami i Zatoką Kurońską. Dziś piątek – 6.07 – za oknem mokro, słotno, bardziej jesiennie niż letnio. Siedzę przed komputerem i szukam ciekawostek o kuchni fińskiej. Słyszę jak za plecami krząta się Joanna, chodzi szybkim, energicznym krokiem po domu, pakuje bagaż wakacyjny i z nadzieją w głosie pyta: - Czy harpun jest konieczny? - Ależ oczywiście! Harpun, niezbędny! - Wiem, że jak zawsze podczas naszych żeglarskich podróży Joanna będzie pakowała cały mój wędkarski ekwipunek. Za każdym razem harpun przysparza jej najwięcej problemów, bo to nieporęczne, kanciaste, a do tego trudno wejść z tym niepostrzeżenie do samolotu. Poza tym koronnym argumentem jest zawsze fakt, że bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć wcale go nie używam. Nic nie mówię, ale jeśli będzie chłodno, to pewnie tym razem, też niespecjalnie z niego skorzystam.

2007-07-08, Autor: Maciej Kuroń

Szarlotka Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej

Sławna córka Wojciecha Kossaka, poetka Maria Pawlikowska - Jasnorzewska była typowym niejadkiem do tego bardzo wybrednym. Długi czas była wegetarianką. Mówiła: „nie chcę aby mój żołądek był krematorium dla zwierząt”. Latem zajadała się bobem, wiosną, sałatką z rzeżuchy. Podawano dla niej osobno jarzynki, kalafior, marchewkę, zielony groszek, jajka pod różną postacią. Osłabła jednak tak, że lekarz domowy ostrzegł ją, że może wpaść w anemię
2007-07-07, Autor: Biruta Markuza

Kuchnia śródziemnomorska kontra bałtycka

Kiedy szukasz misia pandy
Popłyń sobie na Alandy

(aut. też Maciej Kuroń)

 

Wierszyk jest absurdalny, gdyż Wyspy Alandzkie, należące do Finlandii są położone na Morzu Bałtyckim, ale wkrótce się tam wybieram (12.07) i nic innego nie chciało mi się zrymować. Ponieważ termin wyjazdu zbliża się milowymi krokami mam w głowie jedno: Alandy, Alandy i jeszcze raz Alandy!
Otóż, jak wiecie chętnie żegluję i co roku jesienią staram się pozwiedzać ciepłe akweny. Do tej pory bywałem w różnych zakątkach Morza Śródziemnego i na Karaibach, w których zakochałem się bez pamięci. Za każdym razem przywożę z morskich podróży nowe przepisyi fantastyczne wspomnienia nie tylko kulinarne, W każdym razie, po powrocie jeszcze przez kilka miesięcy czuję słony zapach w nozdrzach i słyszę szum morza.

2007-07-02, Autor: Maciej Kuroń

Świętowanie czas zacząć…

Jeszcze parę tygodni temu natrząsałem się z nagromadzenia wszelakich świąt.: mieliśmy Dzień Dziecka, Dzień Matki, Dzień Ojca , no te „święta”, czy „dni” jeszcze mogę zrozumieć, ale między tym Dzień Ręcznika, Dzień UFO, Niezapominajki i inne temu podobne okazje do „świętowania”. Kilka dni temu rozmyślając nad kolejnym tematem felietonu na moją stronę klikałem z nudów w Google szukając inspiracji, gdy nagle wspomniana inspiracja sama wpadła mi w ręce! Wpisałem sobie w Googlach Święto Truskawki i zbaraniałem: 104 000 haseł!!!. Święto Truskawki w Korycinie, w Lipnicy Murowanej, w Złotej Górze koło Kartuz, w Dąbrowie Tarnowskiej, Narożnikach i w Rajbrocie! Ledwo przebrnąłem przez pierwszą stronę haseł, ale nic to, licho mnie podkusiło i kliknąłem Święto Kalafiora, a tu też w odpowiedzi tysiące haseł, przy czym kalafior lubi występować z brokułami...
2007-06-24, Autor: Maciej Kuroń

M(N)oc czerwcowych kwiatów…

Jeszcze nie tak dawno narzekałem na zimną Zośkę i jej ogrodników. Minął zaledwie miesiąc i mamy nie tyle chłodną wiosnę co przedsmak upalnego lata. Po co jechać do Hiszpanii, czy do Włoch na przepełnione plaże, skoro u nas mamy nieomalże takie same warunki. Ostatnio czytałem, że w Bałtyku zauważono kilka delfinów, toż to nie przymierzając jak w Zatoce Korynckiej, jak na Morzu Śródziemnym! Podobno jest to efekt wyraźnego ocieplenia. Nie wiem tylko co autor artykułu miał na myśli pisząc: ”Delfiny uważają Bałtyk za młode morze…” ??? Właściwie niech sobie uważają za młode, czy stare, jak tam sobie chcą, ja nie wiem czy wypada się cieszyć z możliwości spotkania z delfinem pływającym koło sopockiego molo, jeśli ma to być zapowiedź spełnienia najczarniejszych wizji ekologów.
2007-06-18, Autor: Maciej Kuroń

Gdzie Kuroniów dwóch...

Od kilku tygodni zapotrzebowanie na moją skromną osobę podczas wszelkiej maści publicznych popisów kulinarnych rośnie w tempie zatrważającym. Tak jest co roku, o czym zresztą co roku przypominam. Temperatura na zewnątrz rośnie, spragniona chleba i igrzysk „ludożerka” wylega na najbliższe łąki, place i ulice, gdzie wśród brzęczenia owadów, swojskiej muzyki i ogólnego rozgardiaszu chce odpocząć po pracy. Nie wiem, czy łatwo jest ukoić w tej festynowej atmosferze stargane pracą nerwy, ale chyba jednak tak, bo imprez nam przybywa, a na nich kłębią się coraz większe tłumy widzów spragnionych słońca i rozrywki. Spotkania odbywają się pod różnym „wezwaniem” kulinarnym. Pretekstem może być kiszka ziemniaczana, luzowanie gęsi albo święto ziemniaka. Coś ostatnio nie byłem zapraszany na Święto Kaczki...
2007-06-10, Autor: Maciej Kuroń

A może jakaś dieta?!

Co tydzień głowię się nad tym o czym tu, rzecz jasna, odkrywczym i nowym napisać. Jedni jak co roku o tej porze krzyczą : o truskawkach! Inni: o szparagach, o młodych ziemniakach, nowalijkach!, Jeszcze inni – Pisz o sałatkach! O grillu!. Mało tego Szanowna Pani Redaktor – czyli Basia mówi: - A może tak coś pod kątem nowego konkursu książkowego, a agenci z Włodkiem na czele wołają:- Nie, nie! Mamy właśnie Piątnicę na tapecie! A do wygrania lodówki! I bądź tu mądry pisz wiersze:-) Postanowiłem się nie przejmować i pisać po swojemu. Co to znaczy? Zgodnie z Konstytucją każdy ma prawo do wolności słowa, więc ja na mojej stronie także. Nie musiałem się długo zastanawiać, przecież niedawno byłem w Hiszpanii, nieopodal Barcelony, wróciłem zafascynowany architekturą, krajobrazami, i oczywiście, kuchnią. Macie więc na początek kuchnię hiszpańską.
2007-06-03, Autor: Maciej Kuroń
«  1  2  3  4  5  6  7  »  
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Maciej Kuroń and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito