Logowanie

Login
Hasło

Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziecka

Od grudnia ubiegłego roku nagrywam felietony dla Radia Katowice. Codziennie o 11.45 mam w tej szacownej, liczącej 80 lat instytucji audycję zatytułowaną „Biesiada z Kuroniem”, przy czym co niedzielę oprócz zwyczajowego, codziennego przepisu mam dłuższą gawędę. Staram się urozmaicać receptury kulinarne podając od czasu do czasu kilka rocznicowych faktów historycznych, czy wydarzeń w rodzaju tego dnia urodził się…Zauważyłem, że w miarę odpływania zimy z topniejącym śniegiem rośnie ilość wszelkich Dni, a to Dzień Hutnika, a to Dzień Pracownika Przemysłu Bawełnianego, Strażaka, Garncarza, Kominiarza, wreszcie Światowy Dzień bez Papierosa i Światowy Dzień Rozwoju Kulturalnego. Do tego Dni Flagi w każdym kraju, czy Prezydenta lub Niepodległości w co poniektórych krajach powodują, że można dostać istnego kręćka.
2007-05-20, Autor: Maciej Kuroń

Zimna Zośka i czterdziestu zimnych ogrodników

I stało się, wykrakałem! W tym roku wyjątkowo „chłopacy Zośki” dali nam się we znaki. Czułem ich mroźny oddech nawet w Hiszpanii, ale Hiszpania z racji swojego położenia nad Morzem Śródziemnym sama się wybroni, gorzej z nami. Chłodne noce przyczyniły się do wymarznięcia całej tegorocznej populacji owoców w sadach, mało tego wymarzły okoliczne włoskie orzechy, a i w samej Puszczy Kampinoskiej można oglądać sczerniałe liście na niższych krzewach. Widziałem za to zawiązki owoców na krzaczkach jagód, no i mam nadzieję, że przynajmniej grzyby w tym roku dopiszą. Wieczory są tak chłodne, że goście odwiedzający nas na moim tarasie proszą o dodatkowe kurtki i koce do przykrycia zziębniętych członków. Nie pomaga nawet ciepło bijące od grilla i parę kropel czegoś na rozgrzewkę. W tej sytuacji trzeba chyba przekupić Zimną Zośkę, tylko czym?
2007-05-13, Autor: Maciej Kuroń

Po majówce w Barcelonie

Właśnie dobiegł końca jeden z najdłuższych weekendów, jaki nam się przytrafił w ciągu ostatnich kilku lat! W odróżnieniu od moich licznych „pracujących” sobót, ten weekend był absolutnie rozleniwiony i zupełnie pozbawiony jakiejkolwiek pracy. Dane mi było spędzić cudowny tydzień w małym domku o nazwie „Marabut” nad Morzem Śródziemnym, nieopodal Barcelony. Domek z gatunku tych do wynajęcia, jeszcze nie ogrzany i nie dogrzany po zimie. Joanna, ja i nasze latorośle jako jego pierwsi mieszkańcy po kilku zimowych miesiącach mieliśmy chwile chłodu, ale widok i szum morskich fal rozbijających się dosłownie parę metrów od naszego obozowiska rekompensował wszystkie niedostatki. Poza tym w pobliżu wspaniała Barcelona, która dotąd kojarzyła mi się z założonym pod koniec XIX wieku klubem piłkarskim: FC Barcelona, a teraz nabrała innego znaczenia. Las Ramblas, Antonio Gaudi: Sagrada Familia, Casa Mila, wreszcie wspaniałe hale targowe, tapas i oryginalne gazpacho oraz paella…
2007-05-06, Autor: Maciej Kuroń

La nonna La cucina La vita - Recenzja

W naszym cyklu recenzji znanych i mniej znanych książek kulinarnych mieliśmy już jedną z najstarszych książek polskich „Compendium Ferculorum”. Dziś pora na coś bardziej aktualnego. Ponieważ w maju inspirowani podróżami i obserwacjami Macieja polecamy przepisy kuchni śródziemnomorskiej, kolej na pozycję opisującą te właśnie kuchnię. Celowo użyłam określenia „opisującą”, gdyż książka, którą chcę polecić jest niezwykła i wykracza poza kanon zwykłych książek kucharskich. Jest to „La nonna La cucina La vita” autorstwa Larissy Bartonasco.
2007-05-05, Autor: Barbara Kozłowska

Jak zainaugurowałem sezon grillowy

U mnie już po inauguracji! Nie wytrzymałem napięcia i postanowiłem nie czekać na majowe święta. Już w poprzednią niedzielę, czyli 22. kwietnia wytaszczyłem pieczołowicie odczyszczone grille na taras i zaprosiłem gości. Była najbliższa rodzina i kilkoro przyjaciół „z mojej ulicy”, albo jak kto woli: „z podwórka”. Wszystko dlatego, że podczas jednego z prowadzonych przeze mnie kursów poproszono mnie o danie grillowe. Powiedziałem:- Chętnie, ale poczekajcie kochani jeszcze chwilę. Sezon grillowy zaczyna się bowiem u mnie wtedy, gdy można zrobić sałatkę z młodej kapusty.- Widziałem jak słuchaczki, tudzież słuchacze się zasępili i już zacząłbym od ustalania menu z zupą w roli głównej bohaterki, gdy z zadumy wyrwał nas głos jednej z uczestniczek: -A czemu niby nie można zrobić sałatki z młodej kapusty! A gdzie jej nie ma? W szklarniach już się zaczyna starzeć!
2007-04-30, Autor: Maciej Kuroń

Niech się święci... (?) maja!

Tak się składa, że następny tydzień roi się od wolnych dni, Ba! Co ja mówię, niektórzy już w najbliższy piątek rozpoczynają długi weekend! Mamy jedne z najdłuższych weekendów w Europie. Możemy się nawet poszczycić tym, że trwają one od weekendu do weekendu! Rzecz jasna wtedy mam najwięcej pracy. Zaczynam pokazy grillowania, otwieram sezony grillowania, biorę udział w konkursach na najlepsze potrawy z grilla itd., itd. Chcę Wam powiedzieć, że po tych wszystkich pokazach ledwo żyję, ale nie z powodu stania nad grillem, ale przeważnie z powodu zasiadania w składzie sędziowskim. Wyobraźcie sobie 150 ekip z grillami, które mają za zadanie przygotować najpierw danie mięsne, potem danie rybne, a na koniec jeszcze deserowe albo warzywne. Toż to jest 450 porcji do spróbowania!
2007-04-22, Autor: Maciej Kuroń

Compendium Ferculorum - Recenzja

Zwrócono się do mnie swego czasu z prośbą o recenzję ulubionej książki kucharskiej. Bardzo trudne i wręcz niemożliwe zadanie do wypełnienia dla takiego kucharza i sybaryty jak ja! Co miałbym wybrać, ja- smakosz, miłośnik sztuki kulinarnej we wszelkich jej przejawach? Czy do ulubionych pozycji nie należą perełki literatury pięknej „Przepiórki w płatkach róży”, Uczta Babette”, czy nawet „Postrzyżyny” Hrabala z jego zmysłowym opisem wyrobu kaszanki? A jeśli wybierać spośród współczesnych książek kucharskich, to kogo wybrać bez szkody dla pozostałych autorów? Uwielbiam gawędy Roberta Makłowicza, przepisy Marka Łebkowskiego, zamiłowanie dla regionalizmu w książkach Haliny Szymanderskiej, pasję Imbacha i dociekliwość Halbańskiego!. Kogo wybrać???
2007-04-19, Autor: Maciej Kuroń

Kręcioł poświąteczny

Chciałoby się rzec święta, święta i po świętach, ale tak można powiedzieć tylko w sytuacji „szybkiego zapomnienia”, a tu niestety mój żołądek mi przypomina o świętach co i rusz…Zachciało mi się kiełbas i wędzonek własnej roboty, więc już od ubiegłego wtorku spędzałem czas w gościnnym domu pod Wrocławiem u moich przyjaciół Beaty i Staszka. Cośmy się nakręcili to nasze! Dość powiedzieć, że najpierw zapomniałem mięsa (dzielnie zawróciłem i pobrałem je z rąk mojej zaniepokojonej Połowicy, która patrzyła na mnie pytająco, czy jeszcze czegoś nie zapomniałem), potem zapomniałem pod Poznaniem komórki (moje, własne, szare wyraźnie zaczęły szwankować), potem okazało się, że zapomnieliśmy o krwi, a na koniec zabrakło „flaka” do kręcenia!!! W każdym razie około piątku wróciłem triumfalnie w domowe pielesze obwieszony pętami własnoręcznie ukręconych kiełbas.
2007-04-10, Autor: Maciej Kuroń

Moja Wielkanoc

Zanim zasiądziemy do wielkanocnych smakołyków położymy na stole biały, wykrochmalony obrus, a na środku postawimy koszyk ze święconym i z białym cukrowym barankiem. Znowu, jak co roku o tej porze postawimy w wazonie bazie, palmy wielkanocne, a z kuchni będzie dolatywał zapach drożdżowego ciasta i żurku. Złożymy sobie życzenia i podzielimy się święconym jajkiem. Polska tradycja… W mojej domowej spiżarni nie może przed Wielkanocą zabraknąć wędzonek, kiełbas własnej roboty, ukiszonego żurku i własnoręcznie utartego chrzanu. Wszystko przygotowujemy całą rodziną bez wyjątku, a nawet jak się da zapraszamy do współpracy przyjaciół. Na ogół moja rola sprowadza się do dyrygowania zespołem i degustowania kolejnych potraw, co jest i tak zajęciem pracochłonnym i męczącym (zwłaszcza dla zmaltretowanego żołądka), ale produkcji kiełbas doglądam osobiście. 

2007-04-03, Autor: Maciej Kuroń

Post, Wielkanoc i... Nowa strona.

Święta, świąteczny czas, kojarzą nam się z Mikołajem, choinką, śniegiem i prezentami… W taki to oto sposób na naszych oczach Święta Bożego Narodzenia wygrywają bój o wyższości nad świętami Wielkiej Nocy. Możemy się tylko zastanawiać dlaczego Wielkanoc, która miała w ręku tyle atutów w pewnym sensie co roku przegrywa w walce o prymat. Jest to święto centralne dla kościoła i najważniejsze w roku liturgicznym, fundamentalne z punktu widzenia dogmatów wiary (uff!). Dla nas, dla maluczkich wiąże się, z tak kochaną w Polsce mięsną wyżerką. W koło przyroda budzi się do życia, a wraz z pojawieniem się bocianów nadzieja na „becikowe”. Wigilia, to dawne pogańskie święto, związane z końcem wegetacji na polu i w sadzie, to koniec roku w gospodarstwie, a tym samym czas rachunku sumienia i bilansu: Winien i Ma.

 

2007-03-23, Autor: Maciej Kuroń
«  1  2  3  4  5  6  7  8  »  
newsletter
mapa_strony
 
 
do góry
wstecz
© Copyright by Rodzina Kuroniów and EC group Sp. z o.o.
Żadna część strony nie może być w żaden sposób kopiowana lub publikowana bez pisemnej zgody EC group Sp. z o.o.
Realizacja: ideo
Powered by: cms edito